piątek, 28 lutego 2014

Biegi długodystansowe - recenzja

Czytanie jest ważne, bo można się dowiedzieć wielu rzeczy, których nie ma w telewizorni. Ja na przykład czytam dużo. I dużo się dowiaduję:) I się tą swoją wiedzę chwa... to znaczy dzielę. Jeśli jest czym, rzecz jasna, bo badziewia to żadnego reklamować (za darmo:) nie będę. Stąd ta książka i jej recenzja. Warto.
To pierwsza recenzja na UD, pozwolę więc sobie na specyficzne słowo wstępne, celem oficjalnego otwarcia działu. Otóż chyba się jeszcze nie chwaliłem, ale... pracuję w firmie, która sprzedaje książki. I choć przysłowiowego szału w portfelu nie ma - w końcu tylko na 1/6 etatu - to sama przyjemność obcowania ze słowem drukowanym w takiej ilości jest porażająca! Nie wspominając oczywiście o tym, że czasem uda mi się dostać jakąś premię za wybitne osiągnięcia w pracy. I to po cenie hurtowej:)

Przyznam też, że odkąd biegam to tych premii nabrałem już "na krechę" kilkanaście, w tym większość poświęconą bieganiu, diecie i radzeniu sobie z własnymi niedoskonałościami. Obiecuję, że wszystkie się tu znajdą, są bowiem wśród nich prawdziwe perły, a nawet kamienie szlachetne:)
Tyle słowem wstępu, dział "recenzje" uważam za otwarty!
Dla kogo?

Książka "Biegi długodystansowe" nie jest pozycją dla każdego. Mało tego. Ta książka nie jest nawet dla każdego biegacza! Bo przecież nie każdego z nas interesuje określenie własnego progu anaerobowego, poprawa siły biegowej czy złamanie trzech godzin w maratonie. Mnie akurat tak, ale zdaję sobie sprawę, że moda na bieganie spowodowała ostatnio wysyp tzw. truchtaczy. 

Uwaga! Jeśli więc jesteś truchtaczem1, to książka ze zdjęcia poniżej nie jest dla Ciebie.

Nie, ta biała tubka po prawo to nie jest proctohemolan... :)
A co dokładnie?

Co prawda sporo z zawartości już zdradziłem, ale może to jeszcze kogoś nie przekonało, lecimy więc dalej.

"Biegi..." podzielono na dziesięć części, co niestety niezbyt dobrze wróży książce o grubości jednego centymetra (160 stron wszystkiego). Fakt, "wprowadzenie" i "dodatek" to mało istotne sprawy, ale już dziesięć stron w rozdziale "Najważniejsze podstawy treningu" może dać do myślenia komuś, kto bierze tę książkę po raz pierwszy do ręki. A jeśli rzecz dzieje się w Empiku, gdzie obowiązuje cena z okładki (34,90zł) to już na pewno ten ktoś zacznie się zastanawiać, czy nie próbuje się go właśnie nabić w butelkę...

Szkoda wrażenia (może trzeba było wydrukować książkę na jakimś grubszym papierze?), bo akurat ten rozdział jest dość mocnym punktem książki. Kolumną taką, wspierającą całość wespół z rozdziałami "Techniki treningu i gimnastyka praktyczna" oraz "Plany treningowe". Pigułką wiedzy podstawowej, taką łatwo rozpuszczalną w wieczornej kawie i jeszcze łatwiej przyswajalną przed zaśnięciem...

Jakieś konkrety?

Proszę bardzo.  Po uważnej lekturze "Najważniejszych podstaw treningu" dowiecie się na przykład, co odróżnia organizm mistrza świata w maratonie od organizmu przeciętnego truchtacza. Poznacie typy włókien mięśniowych i sposoby pozyskiwania energii przez mięśnie. Nieobce Wam też będą takie pojęcia, jak prób aerobowy czy mleczan.

A co da wam rozdział "Techniki treningu i gimnastyka praktyczna"? Przede wszystkim bogaty przekrój ćwiczeń ogólnorozwojowych, stabilizujących i wzmacniających. Jest tu też trochę o technice biegu i ćwiczeniach mających ją udoskonalić. Na koniec stretching.

Trzeci z wielkiej rozdziałowej trójki, rozdział siódmy o tajemniczym tytule "Plany treningowe", to prawdziwa tajna broń "Biegów długodystansowych". Gotowiec na niemal każdą okazję. Ściąga dla leniwych, czyli dokładne i szczegółowe... tak, plany treningowe!:) Od "W 8 tygodni poniżej 60 minut na 10km", do "W 12 tygodni poniżej 3:15 w maratonie". Bardzo ciekawe...

Słabe punkty?

Niestety są, choć na szczęście bardziej wizerunkowe niż merytoryczne. No bo jak określić zamieszczanie takich zdjęć:



w książce wydanej w 2013 roku?! No błagam...

Z całą pewnością książce pomogłaby rozbudowa rozdziału o odżywianiu i roli, jaką odgrywa ono w biegach na długich dystansach. 12 stron to trochę mało, choć - podobnie jak w przypadku "Najważniejszych podstaw treningu" - podstawową wiedzę udało się autorom zmieścić.

Podsumowanie

Z "Biegami długodystansowymi" jest dokładnie tak, jak z tabletem Nook HD+, którego nikt nie chciał kupować, bo choć był "na wypasie", to cenę miał zbyt dużą w porównaniu z konkurencją. Gdy Barnes&Noble obniżyło cenę... bum, tablet zniknął z półek sklepowych!

W przypadku "Biegów..." sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, bowiem całą zawartą w nich wiedzę można znaleźć w sieci, co czyni z niej pozycję niemal wyłącznie dla ludzi a) lubiących mieć prawdziwy papier w ręku, b) lubiących mieć skoncentrowaną wiedzę pod ręką, c) lubiących modę z lat '80... :)

Przypisy:
1. truchtacz - osoba uprawiająca aktywność ruchową, polegającą na przypominającym bieg przemieszczaniu się z miejsca na miejsce

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger