środa, 19 lutego 2014

Licencjat - pierwsze wyzwanie

Coś mnie podkusiło i napisałem jakiś tydzień temu mail do dziekanatu dziennikarstwa na AHE z pytaniem, czy jest jeszcze szansa, abym się obronił. Pewnie gdzieś tam w duchu liczyłem na to, że jakaś miła Pani mnie przeprosi i napisze, że już za późno, a ja będę mógł spokojnie skreślić ten punkt z mojej listy. Nic bardziej głupiego...
I znów to samo. Po raz kolejny dowiaduję się, że mnie zapraszają na egzamin. Świetnie, tylko czemu już za trzy tygodnie!? Pisałem przecież już niejeden raz, że ja potrzebuję czasu! Jestem przecież nienormalny. Chory psychicznie, na dodatek z papierami. Leki biorę, łykam garściami niemal, więc jak, pytam się, jak ja mam się nauczyć tyle materiału w trzy tygodnie?

I to bez notatek...

Ręce opadają. Już mam chęć znów się nie stawić. A jak nie zdam? Przecież Sonczyk (przepraszam, profesor Wiesław Sonczyk) chce mi głowę urwać, jak tylko mnie zobaczy! I co, mam pożyczać tysiąc złotych po to tylko, żeby mu dostarczyć krwawej rozrywki?

Co robić? Co robić? Na razie odpisałem, że dziękuję i że się stawię. A co tam, pisałem tak już przecież kilka razy i wciąż mnie zapraszają:) Na pewno do czasu... Pewnie jest jakiś ustawowy termin na takie sprawy, więc grzecznie czekają, a potem każą mi spier%#*@&!...


Dodane: 1 marca, 2014

Koniec z takim mazgajstwem! Najchętniej to bym tego posta wywalił całkiem, ale UD już w zamyśle miał być takim moim pamiętnikiem jakby więc nie będę nic usuwał. Słowo się napisało i trzeba z tym żyć. Najważniejsze, że wkuwam. Codziennie, głównie w pracy, siedzę i czytam. Robię notatki z notatek notatek, bo mam wrażenie, że tak najwięcej zostaje mi w pamięci. 

Będzie dobrze. Egzamin już za tydzień - dziewiątego...

Tysiąca też już mam. Z pracy - znów mnie czeka praca na krechę:)

 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger