sobota, 19 kwietnia 2014

Efekt motyla...

Drogi synku!

Śpisz już, a ja byłem przed chwilą zerknąć, czy wszystko u Ciebie w porządku. Postałem chwilę nad łóżkiem i nagle przypomniał mi się dzisiejszy poranek. Pamiętasz? Nerwowa atmosfera, cisza, napięcie... Nie pierwszy już raz zauważyłem, że gdy Twoja mama jest zła, obaj wolimy się odsunąć, stanąć z boku, zniknąć. Przeczekać. Co myślałeś dziś rano? Czy zastanawiałeś się, dlaczego tak jest? Dlaczego zamiast cieszyć się dniem wolnym, świętami, mama chodzi po domu wściekła?


Wiesz, chciałbym Cię o to jutro zapytać, ale nie jestem pewien, czy to dobry pomysł. Bo co, jeśli tylko mnie wydawało się to takie smutne? Piękny, słoneczny poranek, święta, czas wolny od szkoły i pracy, a bliska nam obu kobieta tak gwałtownie traci nad sobą panowanie. Co, jeśli tylko ja zobaczyłem tę scenę w taki sposób? Jeśli nic złego się nie stało? Wtedy pytając o Twoje myśli i uczucia mógłbym niepotrzebnie namieszać Ci w głowie. Zmącić spokój i kto wie, w efekcie może nawet zburzyć coś w środku, zmienić jakąś część Ciebie... 

Tak, naprawdę wierzę w to, że każde wydarzenie, a nawet każdy gest i słowo może mieć znaczenie. Uśmiech, płacz, krzyk, jedno uniesienie ręki... Jak trzepot skrzydeł motyla wywołujący tysiąc kilometrów dalej śmiercionośne tornado...

Lepiej więc nie ryzykować i nie płoszyć go niepotrzebnym ruchem?

Z drugiej strony męczy mnie myśl, że unikając tej rozmowy popełniam jeszcze większy błąd. Że źle oceniam Twoje zachowanie. Że Twój spokój jest tylko pozorny, a ja nie widzę prawdziwych sygnałów, szczegółów, które powinienem dostrzec... Czy mniej się dzisiaj śmiałeś? Byłeś smutny? Siedziałeś sam w swoim pokoju i  zamykałeś za sobą drzwi, czy przeciwnie, kleiłeś się do nas i przytulałeś więcej niż zwykle?

Co powinienem zrobić? 

To tylko chwila - mówi ktoś - nie możesz martwić się, że zmieni Twoje dziecko. 

Porozmawiaj - słyszę szept z drugiego końca sali - jesteś mu to winien, pamiętasz?

Pamiętam. I nie jest tak, że nie chcę! - krzyczę, ale nikt mnie już nie słucha. Oczy wszystkich zwrócone są gdzieś obok. W coś lub kogoś stojącego za moimi plecami. Chcę się odwrócić, ale jakaś kobieta przede mną gwałtownie unosi rękę i kręci głową. 

Nie, nie rób tego, proszę... - słyszę jej głos, choć nawet nie poruszyła zbielałymi ze strachu wargami. 
Zastygam w miejscu. Nagle czuję na karku powiew chłodnego powietrza. To coś za mną zbliżyło się, zajmując całą wolną przestrzeń i wysysając resztki powietrza.

Co powinienem zrobić..?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger