poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Trening przed maratonem - ostatnie wybieganie i początek low carb diet

Stygnę właśnie po skończonym treningu i gorącym prysznicu. Trzydzieści kilometrów zrobione. Czas: 2:48:12. Szału nie ma, ale i nie goniłem zbytnio, ot spokojny bieg wieczorową porą. A przez pierwsze czternaście to nawet miałem towarzystwo, bo M. i O. się ze mną zabrali. Na szczęście O. jechał na rowerze i nie musieliśmy słuchać jego marudzenia co dwadzieścia metrów.

Kochane dziecko marudziło tylko co setkę...:)


Ale do rzeczy: według planu sprzed tygodnia (znajdziesz go tutaj) tę dzisiejszą trzydziestkę miałem zaliczyć wczoraj, co dawałoby mi pełne siedem dni na regenerację. Ale - tak, tak, zawsze jest jakieś "ale" - te siedem dni nijak nie pasowały mi do teorii hipersuperultrakompensacji glikogenu, którą zamierzam przetestować. Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, wyjaśniam: sześć dni przed startem rezygnujemy w węglowodanów w diecie. Wcinamy samo białko i tłuszcze, co powoduje wyczerpanie wszelkich zapasów glikogenu poupychanego przez organizm w przeróżne zakamarki. Najlepiej okres ten zacząć dłuższym treningiem (trzydzieści kilometrów jak znalazł!:), co już na starcie powoduje, że glikogen na pewno nam się przed końcem "diety" wyczerpie.

Od czwartego dnia zaczynamy pożerać produkty zawierające węglowodany, zwiększając stopniowo ich ilość w posiłkach, by siódmego dnia rano - na kilka minut przed startem - osiągnąć taki stan naładowania mięśni glikogenem, że będzie on nam się wylewał uszami, a każde "beknięcie" będzie miało wartość energetyczną sporego żelu. Nic tylko łapać w baloniki i sprzedawać na trasie...:)

Dieta "low carb" nie jest mi obca - za jej pomocą zrzuciłem kiedyś kilka zbędnych kilogramów w błyskawicznym tempie. Naprawdę, spalanie tłuszczu jest przy tej metodzie kosmiczne! Trzeba tylko polubić ciągłe jedzenie jajek, twarogu, mięsa. I przetrzymać kryzys, który pojawia się w pierwszym, drugim dniu, gdy organizm - nauczony spalania węglowodanów jako paliwa - musi przestawić się na tłuszcz.

A więc eksperyment przedmaratoński czas zacząć! Niemal trzy godziny biegu na pewno znacznie uszczupliły moje zapasy glikogenu, a zjedzona przed chwilą jajecznica z pięciu jaj i dwie łyżkami oleju lnianego na pewno ich nie odbudowała. Przede mną trzy dni bez węgli, potem również trzy ładowania i... No właśnie, czas pokaże, co z tym "I" będzie:)

A teraz czas na regenerację. Dobranoc...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger