piątek, 2 maja 2014

Dziecko z bliska i nowy pomysł na książkę

Drogi Synku!

Co u Ciebie? Mam nadzieję, że się świetnie bawisz. To już nie ten sam Andrzej, co osiem lat temu, prawda? :) Wiesz, wciąż nie daje mi spokoju tamta sytuacja. Zdaje się, że do moich Wspomnień Na Całe Życie dołączyło kolejne... Ale nie martw się, robię co mogę, żeby TO już się nie powtórzyło. A dziś chciałem Ci napisać o dwóch rzeczach: teorii rodzicielstwa bliskości i moim pomyśle na nową książkę. Będziesz zaskoczony!
Pewnie wiesz już, że dzwoniłem. Podobno macie grać w ping ponga? Super, trzymam kciuki za Twoje zwycięstwo! Opowiesz mi wieczorem, mówił Ci już Andrzej, że idziemy wszyscy na drugiego Spidermana? Podobno niezły...

Smyku, wróćmy jeszcze na chwilę do tamtej sytuacji, co? Wiem, wiem, Ty chciałbyś zapomnieć, a ja wciąż do tego wracam... Ale zrozum, że to dla mnie ważne. Że nie chcę, aby coś takiego stało się ponownie. Te kilkadziesiąt sekund naszego życia mocno mną wstrząsnęły i chyba dobrze, bo mam nadzieję, że dzięki temu już się coś takiego nie powtórzy... 

Tylko, że samo wspomnienie to za mało, bo każde, nawet takie mocne, może kiedyś zbladnąć albo całkiem zniknąć. I cyrk znów się powtórzy! Żeby coś naprawdę zmienić, to musisz to coś rozpoznać. Dowiedzieć się skąd wylazło. I dlaczego. Tylko wtedy masz szansę to coś ujarzmić i zamknąć w klatce, gdzie będzie już zawsze pod Twoją kontrolą.

Czy ja to coś znalazłem? Mam nadzieję, bo pewności mieć nie mogę. Wiesz przecież, że w życiu pewna jest tylko śmierć i to, co już się stało. Cała reszta to loteria. Sztuka wyboru, a właściwie to sztuka życia z wyborami, których się dokonało. Dobrych i złych, bez znaczenia. Wiele razy staniesz przed problemem, którego rozwiązania nikt Ci nie poda. Życie to nie zadanie na teście z matmy, musisz sam postanowić, co chcesz zrobić. Jakie będzie rozwiązanie. Którą drogę wybierasz. Jasne, zawsze możesz przyjść i zapytać mnie, czy Twojej mamy, co masz zrobić. Tylko, że nie licz na gotowca, co najwyżej poznasz moje zdanie i sugestie. Ostateczny wybór i tak będzie należał do Ciebie.

A teraz najważniejsze: nie ma chyba nic gorszego, niż ciągłe zamartwianie się czymś, na co nie masz już wpływu. Zdecydowałeś skręcić w lewo i teraz stoisz w korku? Tak miało być, przestać wściekać się na swój wybór. Nie cofniesz już czasu. Zamiast tracić czas na złość wyciągnij książkę i poczytaj. Albo pomyśl nad planem zajęć na najbliższy tydzień. Napisz coś, namaluj, pośpiewaj... Cokolwiek, byle nie dać ponieść się emocjom. Tak, tak... piszę to ja, Twój tato. Masz pozwolenie, żeby mi ten tekst pokazywać za każdym razem, jak się na coś wściekam:)

Ale do rzeczy, miałem przecież właśnie napisać, co moim zdaniem powoduje takie między nami akcje, jak ta ostatnio. Otóż mam wrażenie, że problem tkwi... nie, nie w tym, że jestem wybuchowym i najbardziej nerwowym starym na świecie (choć pewnie nie jest to bez znaczenia:)... w tym, że oto nagle zapragnąłem Cię zmienić. Tak po prostu. Pstryk i powinieneś już być inny. Idealny. Taki czytający książki, posłuszny, wytresowany... A przecież to zwyczajnie niemożliwe jest, żebyś się w kilka miesięcy zmienił. Jesteś człowiekiem, a nie chorągiewką, a ja mogę mieć tylko do siebie pretensje o to, że nie lubisz czytać, czy masz kłopoty z koncentracją. To nie Twoja wina. Mogłem nie włączać ci tych pierdół rysunkowych jak byłeś mały. Mniej czytać Ci samemu, a więcej wymagać. Wcześniej uczyć cierpliwości i kontroli nad emocjami... 

Mogłem, mogłem, mogłem... co się stało, to już się nie odstanie i choć brzmi to jakbym olewał, to wierz mi, że tak nie jest. Twoja przyszłość to wciąż moje największe zmartwienie. Co robić, żebyś sobie poradził jako dorosły? Jak postępować, żebyś był szczęśliwy? Co zmienić, żebyś nie miał do mnie żalu?

Właśnie zauważyłem, że piszę zupełnie o tym, o czym chciałem. Ale nie jest źle, więc zostawiam, będziesz miał lepsze pojęcie, o tym, co dzieje się u Twojego ojca w czaszce:)

Podsumowując, przepraszam Cię za to, że musiało dojść aż do takiej sceny, żebym to wszystko zrozumiał. I obiecuję, że od dziś przestaję Cię naciskać. I wymagać niemożliwego. Denerwować się i wściekać. No, to ostatnie to się postaram, dobra?, bo przecież ja też nie zmienię się w jeden dzień. Pewnie jeszcze nie raz podskoczy mi ciśnienie i nie dwa trzasnę drzwiami, ale nic więcej! Od dziś uzbrajam się w cierpliwość. Będę jak mnich buddyjski, albo woda, która kropla po kropli przez tysiące lat rzeźbi skałę.

Tylko proszę Cię, pomóż mi trochę i zamiast marmuru bądź piaskowcem, dobrze? Zapewniam, że nam obu ułatwi to całą sprawę:)

PS Skoro już musisz wiedzieć, to chciałem napisać Ci dziś o książce, którą czytam. Ma ona tytuł "Dziecko z bliska" i traktuje o rodzicielstwie bliskości. O budowaniu więzi, o wyznaczaniu granic, o wzajemnym szacunku i wspólnym życiu rodzica z dzieckiem. Aha, i jeszcze o czymś, co powinno Ci się spodobać: o tym, że karanie nie ma sensu! Brzmi nieźle, co? :)

PSS No i chciałem Ci napisać, że pod wpływem naszej rozmowy o czytaniu książek pomyślałem, że skoro nie ma książki, którą chciałbyś przeczytać, to może spróbuję taką Ci napisać. Obiecuję, że będziesz pierwszym recenzentem...
.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger