piątek, 30 maja 2014

Zaciskanie pięści - jak nie dać się zwątpieniu

Pojutrze czerwiec. Potem kolejnych trzydzieści poranków i połowa roku za mną. Będzie się czym chwalić? W porównaniu z 2013 z pewnością, choć daleko mi wciąż do ideału. Jak to zmienić? Czy w ogóle jest możliwe, żebym przestał każdego dnia marnować tak dużo czasu?
Weźmy choćby ostatni tydzień. Pracy było mało, O. dwa dni spędził u dziadków i co? I nic! No owszem, pobiegałem jak chciałem, dwa razy byłem na treningu "w górach", ale reszta leży i kwiczy... Ile jeszcze będę uzupełniał bloga? Miesiąc? Dwa? Do końca wakacji? A kiedy zacznę pisać książkę? Tak, wiem, od poniedziałku...

A gdzie reszta? Bycie super ojcem, szlifowanie angielskiego (swojego i dziecka), studia magisterskie, czytanie, jakaś dodatkowa praca...? Dobry film co któryś wieczór? 

Coraz częściej myślę, że za dużo i za szybko bym chciał od życia. Od razu blog pełen świetnych postów. Codziennie dziesiątki komentarzy, tysiące "lajków". Dziesięć stron dziennie literackiego arcydzieła. Zwycięstwo w ultramaratonie po pół roku biegania. Szczupłe, wysportowane i czytające Pana Tadeusza dziecko. Spłacone długi...

Muszę przystopować, zwolnić trochę, bo wściekłe ubijanie piany bezcelowym szamotaniem nic nie da. Życie jest jak ruchome piaski - im bardziej rzucasz się bez celu, tym bardziej się zapadasz...1

Trzeba przemyśleć wszystko od nowa. Jeszcze raz ustalić priorytety. Co naj, a co mniej ważne. Co na już, a co może jeszcze trochę poczekać. Wyłapać wszystkie "spowalniaczo-rozpraszacze" i wypisać czerwonym mazakiem nad biurkiem. Porozklejać żółte karteczki.

Na przykład: odłączyć na domowym kompie internet i korzystać z niego tylko w pracy.

Albo: nie kładź się spać bez kolejnej strony książki.

Albo: ile nowych słówek pamiętasz?

I jeszcze takie coś: Wyluzuj, nie musisz dziś zrobić tego wszystkiego!

I wtedy, z takim nowym planem, ruszyć od nowa. Wziąć się w garść i wytrwać. I działać. Każdego dnia, każdej godziny. Nie dać się zwątpieniu. Wizualizować. Niech wyobraźnia działa na pełnych obrotach od rana do wieczora. Zobacz się przebiegającego przez linię mety UTMD. Albo odbierającego paszport Polityki w kategorii literatura. Oglądaj się bawiącego z uśmiechniętym dzieckiem. I będzie dobrze. Uda się. Będziesz zwycięzcą...

W całej tej sytuacji, w jakieś się znalazłem, najgorsze dla mnie jest to, że wciąż mam wrażenie "bliskości ideału". Dosłownie czuję to w zasięgu ręki... tyle tylko, że rękę mam czymś skrępowaną i nie mogę sięgnąć. Wiem, że mogę, ale coś mi przeszkadza. Albo nie umiem czegoś zrobić. Dopasować tego ostatniego i najważniejszego klocka...

Ale uda się. Kiedyś. Muszę tylko nie dać się zwątpieniu...

Przypisy:
1 - muszę przyznać, że oczarowała mnie głębokość tej myśli, która - jak twierdził przed chwilą autor - została wymyślona na poczekaniu. Aż się wzruszyłem... :) (od tłumacza)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger