sobota, 10 maja 2014

Zostaję rannym ptaszkiem

Nie będę ściemniał, czytam inne blogi dla inspiracji. Może ktoś złamał nogę? Zgubił portfel z całą wypłatą? Nie złamał życiówki?1 Albo jak ten tu trenerbiegania.pl (phi!), napisze tekścik, który nagle i w jednym momencie zmieni coś w moim życiu...

Koleś zdaje się być kompletnym zaprzeczeniem mojej osoby (i dlatego mnie tak złości!:). Młody, wiecznie uśmiechnięty i z satysfakcjonującą pracą. Wrzuca fotki z jakichś wysp egzotycznych, zawodów.. nic tylko zamordować, albo wydrukować któreś z tych jego wyszczerzonych zdjęć na papierze toaletowym2. Jeszcze z pół roku temu zzieleniał bym z zazdrości, ale dziś... 

Dziś wiem, że i moje życie kiedyś będzie tak wyglądać. Więc czytam bo lubię. A jak lubię, to czytam. I na przykład trafiam na taki oto wpis o RYTMIE. O tym, że powinno się wcześnie kłaść i wcześnie wstawać. I biegać z kurami. O uporządkowaniu dnia i wprowadzeniu harmonii. O zwycięstwie na chaosem wewnętrznym i jego bezpośrednim rezultatem: chaosem zewnętrznym. O...

Zaraz, zaraz... czy ja aby nie nadinterpretuję czasem Pana Jasińskiego? Słowo "chaos" pojawia się w jego tekście raptem jeden raz przecież! No może, ale "chaos" to moje tajemne słowo klucz. Otwiera w moim mózgu rejony odpowiadające za myślenie (podobnie jak nutella, piersi czy milion dolarów). Bo niestety chaos powinienem mieć na drugie imię chyba, skoro nie ma dnia, w którym nie zmarnowałbym godziny albo dwóch na pierdoły. Na przeglądanie fejsbuka, wyglądanie przez okno czy klikanie idiotycznych linków na kolejnych stronach. 

Ale walczę z tym. Coraz mniej klikam, coraz krócej przeglądam fejsa, a okno zasłoniłem ręcznikiem3. No i wstawać wcześniej też chcę zacząć. Może nie z kurami od razu, ale tak o ósmej najpóźniej. A w piątki i czwartki to nawet koło siódmej, bo O. idzie do szkoły na pierwszą godzinę lekcyjną.

Rytm, panie i panowie, rytm!, jak głosi M. Jasiński.

PS To już drugi raz w ostatnich miesiącach - jaki w tej chwili pamiętam - gdy moje nastawienie do czegoś zmienia się o 180 stopni. Pierwszy był kilka miesięcy temu, gdy przeglądając książkę "Ty myśl Inaczej zrobią to za Ciebie..." Mateusza Grzesiaka natrafiłem na taki oto fragment:

Depresja nie chodzi. Nie przychodzi. Nie pojawia się. Ludzie ją robią. 
Tak, jak wszystkie inne emocje.

I co? Szczęki pozbierane? Takie proste, a musiałem żyć tyle, żeby coś we drgnęło i zmusiło do samodzielnego myślenia. A dalszy ciąg już znacie...
Przypisy:
1 - typowy objaw czarnego humoru autora, ciężko się tłumaczy takie cóś, co to nie wiadomo czy zapłakać czy postukać się w głowę (od tłumacza)
2 - OMG! no i co? a nie pisałem powyżej?! (też od tłumacza)
3 - potwierdzam, poniżej zdjęcie (tak, też od tłumacza)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger