niedziela, 1 czerwca 2014

Badanie układu kostnego za darmo, czyli o naciąganiu starszych ludzi

Dziś będzie edukacyjnie. O tym, jak nie tracić czasu na darmowe badania i słuchanie pierdół wygadanych naciągaczy. Przyda się, jeśli ktoś ma babcię i dziadka...



Jakiś czas temu znalazłem w skrzynce na listy taką oto kartkę:



Mineralizacja kości? Napięcie mięśniowe? Super! I jeszcze funkcjonowanie organów wewnętrznych? Nie, to już bajka! I to darmowa.

No dobrze, ciekawe tylko, czego chcą w zamian, pomyślałem świadom faktu, że za darmo to już nawet w ryj nie chcą dawać. Pewnie coś sprzedać, co oznacza, iż będzie jakaś prezentacja.

Dobra, mam ostatnio trochę wolnego czasu, więc stwierdziłem, że pójdę. Dwie godziny to niedużo w zamian za sprawdzenie, czy aby nie mam za mało mięśni lub kości. Kto wie, może znajdzie się przyczyna mojej kontuzji?

O ja nieszczęśliwy, głupi i naiwny...

Ale bez uprzedzania faktów, proszę.

Na miejsce badania przybyłem jakoś za dwadzieścia dziewiąta. Wchodzę i widzę, że przede mną jest już całkiem spora grupa osób w wieku mocno zaawansowanym. Jak nic jestem najmłodszy, a niektórzy przede mną mają chyba starsze wnuczki:) No nic, pytam - kto ostatni? - i zajmuję miejsce za ponurą babcią.

Mijają minuty. Mały hol zapełnia się stopniowo ludźmi, średnia wieku drga trochę, ale cały czas nie spada poniżej średniego wieku życia mężczyzny w tym kraju.

A potem się zaczyna. Z czekającego tłumu oddziela się jedna pani i zmierza w kierunku drzwi, za którymi ma być badanie. Reszta z nas nie wytrzymuje i rzuca się za uciekinierką. Zaczynamy walczyć o miejsca.

Pani, ja byłam przed Panią? A ja za tym Panem! No, niech Pan powie tej Pani! A ja zapisałam się telefonicznie! Ja też! Wchodzę o 9:45! Nie wchodzi Pani, tylko czeka w kolejce! Ale jak to!? A tak to!

I nagle zza drzwi wychodzi jakiś facio i mówi, że w badaniu może wciąż udział maksymalnie 30 osób!

Ha, mało go dziadki nie zlinczowały!

Ja jakoś wytrzymałem, choć musiałem dwa razy przypomnieć otoczeniu o tym, że żyję i mam zamiar skorzystać z badania.

Nareszcie! Wpuszczano nas do środka po pięć osób.Po wejściu od razu podałem imię i nazwisko, wiek razem z płcią, po czym zaproszono mnie do ściągnięcia skarpetek i stanięcia na... zwykłym, najzwyklejszym analizatorze składu ciała! Nie nawet na takim jakimś wypasionym z kosmosu, gdzie zakładają Ci jeszcze kask na głowę i mrugają diodami, ale zwykłej k@%37wa wadze z wysuwaną rączką do złapania oburącz!!!

Pisk, pisk i już. Dziękujemy, następny baran proszę!

Może to jeszcze nie koniec?, pomyślałem, siadając na jednym z krzeseł. Może faktycznie będą to analizować jakoś? Dobra, poczekam.

I se poczekałem... Niemal dwie godziny ględzenia o chorobach kręgosłupa i wspaniałych cudownych poduszkach masujących niemieckiej firmy Casada. Z niedowierzaniem wręcz patrzyłem na to, jak niektóre z osób reagowały na te pierdoły. Naprawdę, chwilami czułem się jak w jakiejś sekcie:)

I to budowanie napięcia opanowane przez pana prowadzącego (rzekomego fizjoterapeutę z brzuszkiem, który całkiem przypadkiem wszystkie omawiane przypadki miał w rodzinie i wszystkich już wyleczył). Mistrzostwo!

Tylko dziś, tylko teraz, tylko tutaj możecie Państwo pomóc sobie i swoim bliskim. Tylko dzięki naszej ofercie zapomnicie raz na zawsze o bolących plecach, a wasi małżonkowie, dzieci, wnuki i prawnuki będą Was nosiły na rękach. Tylko dziś, powtarzam, tylko dziś i teraz możecie Państwo kupić tę wyjątkową poduszkę masującą niemieckiej firmy Casada za jedyne 2500zł! To cena specjalnie dla Państwa i specjalnie dzisiaj, bo normalnie sprzedajemy to cudo techniki za prawie dwa razy tyle... Nie dajcie się Państwo namawiać do poprawy swojej sytuacji!

Patrzyłem na faceta i zastanawiałem się, jakim trzeba być gnojkiem, żeby tak bezczelnie żerować na ludzkiej naiwności. Zaznaczam, nie uważam tych poduszek za złe - sam z takiej mam przyjemność czasem skorzystać - ale przedstawianie ich jako leku na całe zło starszym ludziom mnie zwyczajnie wkurwia. I jeszcze ta zawyżona cena. Przecież bez problemu można takie coś kupić dużo taniej.

Na szczęście w końcu skończył i rozdał nam wyniki, na które czekałem już z potężnym bólem głowy. Oto one:

ku%#$@wa je%#@&na m$ć !
No właśnie...

- A gdzie mineralizacja kości? - zapytałem Pana.
- No ma Pan przecież, o tutaj, trzecia pozycja.
- Tu jest napisane, że to masa kości jest...
- Masa kości jest wyznacznikiem tego, w jakim stopniu są one zmineralizowane. W prawym dolnym rogu jest tabelka...
- No dobrze. - przerwałem, bo zaczął się rozkręcać. - A co z napięciem mięśniowym? Też według wagi?
- Oczywiście, zbyt mała ilość tkanki mięśniowej...

Podziękowałem. Idąc do samochodu nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że mój cień wygląda jakoś inaczej. Coś się nie zgadzało... Stanąłem i zacząłem analizować swoje chodnikowe odbicie. Nogi w porządku, tułów, ręce, głowa...

Mam!

Po obu stronach głowy wisiały mi ośle uszy. I pojawiają się za każdym razem, jak sobie przypomnę, że tam polazłem:)

35 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger