wtorek, 17 czerwca 2014

Schorowany koniec szkoły

Drogi Synku!

Strasznie martwi mnie Twoja choroba. Nie dlatego, że jest groźna - to zwykły wirus grypy - ale dlatego, że za dużo tracisz. Wiesz, szkoła, zbiórki i treningi... I jeszcze ten komputer, przed którym tyle siedzisz...


Znów piszę do Ciebie, gdy jesteś u dziadków. Chyba ta cisza w domu tak na mnie działa, że zbiera mi się na przemyślenia.  Mam ostatnio naprawdę mało pracy i... a zresztą, nie o tym chciałem. Moja praca i sytuacja zawodowa to osobny temat. Swoje wiesz i na razie tyle wystarczy:)

Chorujesz już czwarty tydzień i muszę przyznać, że wybrałeś sobie na zwolnienie najgorszą chyba porę roku. Tylko gorzej może być jeśli coś takiego przytrafi Ci się we wrześniu, na początku czwartej klasy. Wiesz, nowi nauczyciele i nowe przedmioty. To zupełnie inna szkoła niż do tej pory i nie chciałbym, żebyś przegapił jej początek. 

Przyznaję, jest w tym Twoim chorowaniu trochę naszej winy. Pamiętasz, gdy wyciągnęliśmy Cię z mamą na moje zawody w Piątkowisku? Mówiłeś, że nie czujesz się najlepiej, ale nam wydawało się, że skoro świeci słońce, a ty już nie kaszlesz od kilku dni, to świeże powietrze dobrze Ci zrobi. I zrobiło... trzy dni później dostałeś antybiotyk.

Ale chcieliśmy dobrze! Siedziałeś całymi dniami przyklejony do monitora swojego laptopa i oglądałeś jakieś pierdoły. Wyjście w upalną sobotę na zawody sportowe wydawało nam się czymś o wiele lepszym...

No nic, było minęło. Chciałbym tylko żebyś wiedział, że moim zdaniem to niedobrze dla Ciebie, że siedzisz teraz w domu. Sam. Tak, sam. Ani my, ani dziadkowie nie zastąpią Ci kolegów i koleżanek. Towarzystwo dorosłych to nie to samo, co obecność innych dzieciaków. Wiem, wiem, wolisz posiedzieć w samotności, dzieci za głośno krzyczą, nie chcą podawać piłek, przechwalają się... Musisz to zaakceptować! Nie ma innego wyjścia, uwierz mi proszę smyku!

Żeby mieć szczęśliwe życie musisz zaakceptować fakt, że prawdziwe szczęście to ciężka praca i owoc starannego planu. Zbyt skomplikowane? No to masz prościej:

Jeśli chcesz być w życiu szczęśliwy, musisz wiedzieć, co sprawia Ci radość. Musisz wiedzieć, co chcesz robić. Jak zarabiać na życie. Gdzie mieszkać. To pierwsza część.

Druga część to ustalenie tego, co musisz zrobić, aby spełnić rzeczy z pierwszej części. Czy trzeba skończyć jakąś szkołę, czy może od razu założyć firmę. A może lepiej wyjechać za granicę na kilka lat i nabrać doświadczenia?

Część trzecia to realizacja planu z części drugiej. Konsekwentnie - czyli z uporem i bezustannie:) - realizować plan. Ale też mądrze. Nie możesz mieć klapek na oczach. Musisz się rozglądać. Obserwować. A przede wszystkim myśleć. Może się przecież okazać, że jest inna, lepsza droga do punktu z części pierwszej. Może też stać się tak, że pojawi się coś innego. Coś, co zafascynuje Cię jeszcze bardziej.

Pamiętaj. Zawsze idź za tym, co Tobie wydaje się być dobre. Nie za tym, co mówią inni! Pewnie popełnisz kilka błędów, ale to będą Twoje błędy.

Znów się rozpisałem, a przecież Ty nie przepadasz za czytanie, co smyku? :)

Już kończę. Chciałem tylko żebyś wiedział, że szkoda, że nie chodzisz teraz do szkoły, na zbiórki i na treningi. Że jesteś w wieku, w którym powinieneś jak najwięcej być z innymi dziećmi. Wiem, że Ty cieszysz się z tego powodu, ale zapewniam Cię, że samotne siedzenie przed laptopem to najgorsze co możesz robić. Nawet zabawa ze mną, czy z dziadkiem, to nie to samo, co zabawa z dziećmi. Inna sprawa, że dziś nie umiecie się już chyba tak bawić, jak my - trzydzieści lat temu...

No nic, mam nadzieję, że ten tydzień będzie ostatnim tygodniem Twojego chorowania. I że w wakacje nic się nie wydarzy takiego, przez co nie mógłbyś pojechać najpierw na obóz harcerski, a potem na koszykarski.

Kocham Cię, Tata

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger