czwartek, 5 czerwca 2014

Stopy w chmurach - brytyjska sztywność z domieszką szaleństwa

Opowieść o pasji i obsesji biegania - tak brzmi podtytuł książki Richarda Askwith'a. I choć nie wprowadza w błąd, z książki niemal kapie pot wylany przez jej bohaterów na kolejnych wyścigach, to jednak dodałbym do tego jeszcze jedno zdanie: Biegi górskie w Wielkiej Brytanii - próba monografii.




Mijało już kilkanaście dni, odkąd przeczytałem ostatnią stronę "Stóp w chmurach", a ja wciąż miałem problem z jednoznacznym jej ocenieniem. No naprawdę nie wiedziałem, czy ta książka jest świetna, dobra, czy taka sobie. Rano myślałem tak, w południe inaczej. Kilka razy zastosowałem nawet mój test atrakcyjności i też nie wyszło...

Test atrakcyjności: pójście z książką do toalety - najlepiej na dłuższe siedzenie - otwarcie jej na dowolnej stronie i przeczytanie kilku akapitów. Jeśli chce się czytać dalej, test zaliczony. Jeśli nie, próbę się ponawia. Drugi brak zainteresowania lekturą oznacza, że książka jest słaba.

Raz otwierało mi się na opisie szaleńczego zbiegu Jossa Naylora po kamiennym zboczu, a raz na kolejnej litanii nazwisk, nazw i osiągniętych czasów. No litości...

Aż w końcu... mam! Znalazłem!

"Lektura tej książki sama w sobie jest jak górski maraton - raz fascynująca, raz trudna do zniesienia."  

Tak, lepiej się chyba zrecenzować nie da. Cała książka w jednym zdaniu. Jestem gigant! Hemingway może mi sznurować buty:)

Trochę tradycji

No dobra, żeby nie było... Richard Askwith to dziennikarz z pasją. Biega po górach. I jest sztywnym Angolem, co nie przeszkodziło mu w 1996 roku - po czterech próbach - w pokonaniu The Bob Graham Round, słynnej już na cały chyba świat trasy obejmującej 42 najwyższe szczyty Lake District (takie angielskie Bieszczady), którą trzeba przebiec w mniej niż 24 godziny.

źródło: http://www.contours.co.uk
I właśnie wokół tego wydarzenia buduje Askwith swoją opowieść o tym, czym są biegi górskie w Wielkiej Brytanii. Startuje w zawodach, ściga się z najlepszymi wyspiarskimi "góralami", zdobywa biegiem kolejne góry i rozmawia z największymi legendami tego sportu. Nie tylko przygląda się i analizuje każdy wyścig z punktu widzenia dziennikarza, ale także opisuje go z perspektywy zawodnika. Trenuje, planuje, walczy i w końcu zwycięża.

Ale oprócz porywających opisów samych zawodów, wewnętrznej walki ze słabościami, fascynacji sportem i przybliżaniem największych nazwisk w jego historii, Askwith daje nam w swojej książce coś więcej: utrwala na papierze niezwykły świat brytyjskiej prowincji. Świat pominięty przez wielkie koncerny i jeszcze większe pieniądze. Świat surowy i wymagający. Świat sąsiedzkiej bezinteresowności i przyjaźni. Świat prostych zasad i ciężko pracujących ludzi. Świat wiejskich festynów i rodzinnych wypraw w niedzielne przedpołudnie. Świat prawdziwej pasji i miłości...

Skąd więc tyle niepewności w ocenie?

Ano stąd, że "Stopy w chmurach" są połączeniem wyśmienitej książki o bieganiu ze spisem powszechnym angielsko-szkocko-walijskich biegaczy wraz z wynikami. I to z ostatnich stu lat!
Askwith, choć umiejętnie łączy ze sobą historię z aktualnymi wydarzeniami, to jednak serwuje nam zbyt wiele danych, przez co lektura książki staje się chwilami ciężka niczym mgła w u stóp Yewbarrow.

A może to wina tylko mojego "procesora"?:) Może to mój "software" jest nieprzystosowany do obsługi programu o nazwie "biegi górskie w Wielkiej Brytanii"?

Mimo szczerych chęci nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy polecam zakup tej książki. Podkreślam słowo "zakup", bo jeśli macie możliwość przeczytania jej za darmo (biblioteka, znajomy, itp.) to bierzcie bez wahania.

Może i Wam zacznie świtać w głowie wyprawa do Anglii na spotkanie z The Bob Graham Round.

Tak jak mnie...

PS. Zerknijcie też tutaj: ON EGIN ETA TOPA. Inna - jedna z niewielu - recenzja tej książki.

2 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger