wtorek, 29 lipca 2014

Bezrękawnik techniczny Domyos - Test Transjura cz.1

Jako że nie pokonałem trasy tegorocznej Transjury na golasa, to widzi mi się, że jakby nie patrzeć, to mam kilka uwag i wskazówek, którymi mogę się podzielić. Może ktoś na moim doświadczeniu skorzysta? Lepiej się przygotuje? A więc... w dzisiejszym (pierwszym) odcinku będzie o bezrękawniku marki Domyos z Decathlonu. Zapraszam.

Pozwólcie, że zacznę od spełnienia prośby mojego adwokata, który ciężko haruje (tworząc całkiem udany zespół z moim tłumaczem), żebym miał dobrze1:

Oświadczam, że opisywany w niniejszym wpisie sprzęt jest moją własnością, został przeze mnie zakupiony za prawdziwe pieniądze w prawdziwej kasie i że nie jestem pracownikiem ani przedstawicielem producenta czy dystrybutora. Autor

 Test

Podczas jednego z ostatnich treningów mentalnych do Transjury (TEJ Transjury) doznałem olśnienia. Po co zaklejać sutki plastrami, skoro lepsza byłaby podkoszulka?! Wiecie, taka ultraobcisła, bez rękawków, termiczna. Transjurę zapowiadają upalną, więc start w ponad stukilometrowym biegu w niezabezpieczonych gruczołach odpadał. Tym bardziej, że mój lewy gruczoł ma tendencje do szybkiego włączania trybu cieknącego.

Czasu za zakup z wysyłką już nie miałem, szukanie więc ograniczyło się do najbliższych okolic Pabianic i zakończyło na pobliskim mieście Łodzi. A konkretnie na Decathlonie, gdzie znalazłem takie coś:



co nazwano "bezrękawnik fitness męski DOMYOS"

Cena 39,99zł, więc prawidłowa. Opis też zachęcający:

Przeznaczenie: dla mężczyzn, do fitnessu (wzmacnianie oraz ujędrnianie mięśni). Termoaktywna koszulka uwydatniająca mięśnie! Podkreślenie mięśni i dobre dopasowanie. Elastyczna i bardzo dopasowana, uwydatnia pracę mięśni. 

Co prawda żadnej wzmianki o bieganiu nie ma, ale to podkreślenie mięśni! :) Już widziałem się biegnącego w pełnym słońcu wśród jurajskich zamków, zostawiającego po sobie krople błyskawicznie parującego potu i całe tłumy omdlałych turystek...

Pierwsze wrażenie

W dotyku bezrękawnik jest delikatny i... konkretny. To znaczy, że jest za co złapać.:) To nie jest taki śliski materiał jak chociażby opasek kompresyjnych od Compressportu czy termoaktywnych koszulek oddychających. Nawet przez chwilę miałem wrażenie, że koszulka jest zwyczajnie za gruba, żeby w niej biegać, ale uczucie to szybko mi minęło, gdy...

założyłem Domyosa na siebie! A właściwie wcisnąłem, bo lekko nie było. Już po chwili zacząłem czuć "chłodzenie", co świadczy albo o mojej niepoczytalności, albo o faktycznej oddychalności bezrękawnika. (Uczucie to zresztą pojawia się za każdym razem do dziś i mam nadzieję, że nie zniknie.)

Cała reszta, czyli krój, szwy i wykończenia, również jak z górnej półki. Gdyby nie te ciągnące się kilometrami metki, to można by rzec "cudo".

Na stronie Decathlonu wyczytałem, że materiał, z którego uszyto bezrękawnik to Equarea®, który został wymyślony w celu aktywnego odprowadzania potu. Sądząc po "chłodzeniu", chyba działa :)

I jeszcze istotna sprawa dla ultraaptekarzy: waga koszulki to 155g.

Najdłuższe metki mają po 9,5cm...
Transjura

Naczelna zasada wszystkich startów w zawodach brzmi: ZERO NOWOŚCI! A ja co? A ja kupuję sobie bezrękawnik i testuję go na swoim pierwszym ultra... na szczęście, głupi mi za zawsze szczęście, więc i mnie się upiekło. 

Mogę z czystym sumieniem napisać, że Domyos sprawdził się idealnie jako pierwsza warstwa, na którą przez cały czas miałem założoną koszulkę DOZ-u. O, TĘ WŁAŚNIE. W pełnym słońcu nie czułem, że plecy spływają mi potem, a wieczorem i w nocy nie było mi chłodno.

Ani razu też nie pojawiła się jakakolwiek dolegliwość, której powodem byłoby cokolwiek z podkoszulkiem związane. Nawet metki nie przypominały o swoim istnieniu, choć postanowiłem zostawić je bez cięcia, bałem się bowiem, że albo przytnę koszulkę, albo zostawię jakiś "ostry" kawałek, który porani mój karczek. 

Podsumowanie

Gdybym bawił się w gwiazdki, dałbym pięć na pięć możliwych. Ale się nie bawię, bo uważam, że na taki system punktowania trzeba mieć większe doświadczenie i dużo więcej produktów znoszonych i przetestowanych.

Musi mam wystarczyć to, że podczas Transjury 2014, ultra marszo-biegu, który zajął mi niemal 21 godzin i odbywał się zarówno w upalny dzień, jak i w nocy, bezrękawnik Domyos się sprawdził. Zero obtarć (na sutkach też), zero problemów. 

Zamiast słowa "Polecam", użyję takiego oto zwrotu: jeśli będzie w Decathlonie takie coś, ale z długim rękawem, to na jesień biorę!

A na deser najlepsze: ;)


Szkoda, że to nie gif. Byście zobaczyli, jak skaczą mi mięśnie klaty :)

Przypisy: 1 - szkoda, że nie wspominasz o wynagrodzeniu, na które podstępnie dałem się namówić! Żądam zmiany umowy! (od adwokata)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger