czwartek, 10 lipca 2014

O zamuleniu po ultra, pierwszym bieganiu w butach Walsh i nagrodach

W piątek przed Transjurą jeden z bardziej doświadczonych kolegów ultrasów powiedział, że ultra zamula. W sensie, czyni człowieka wolniejszym na krótkich sprintach (takich do 20 kilometrów). Cóż, mnie zamuliło na cztery dni prawie i dopiero świeżutkie, przekozackie buty wyjęte z paczkomatu wyrwały mnie z marazmu. Buty i nagrody...

To całe ultra to jakiś koszmar! Nie dość, że to więcej łażenia niż biegania, to jeszcze nic się potem człowiekowi nie chce!1 Trzy dni zajęło mi dochodzenie do jako takiej aktywności umysłowej. Trzy dni! Całe siedemdziesiąt dwie godziny łaziłem jak zombiak jakiś. A jak nie łaziłem, to siedziałem przed kompem i glapiłem się w monitor, czasem tylko klikając myszką jakiś link, albo ocierając ślinę z brody. Albo spałem.

Koszmar jakiś normalnie...

Na szczęście wczoraj udało mi się zebrać dupę w troki i wyjść pobiegać. Tuż po deszczu, wśród mokrych drzew, traw i po błocie. Idealnie... I jeszcze ta przyczepność... Co prawda czułem się taki trochę ociężały, jakby mi przez kilka dni narosło kilkanaście kilogramów wokół talii, ale jakoś poszło. W sumie to już po jednym, dwóch kilometrach uczucie waty w nogach minęło i śmigałem leciuchno niczym leśny duszek. Nie wziąłem zegarka, więc na oko tylko strzelam, że wszystkiego machnąłem jakieś dziewięć kilosów plus dwa podbiegi i... 

...ZBIEGI! Tak właśnie, zbiegi!!! Tak zapieprzałem w dół, że kamieniem spod buta dostałem w tył głowy. Ale co się dziwić, skoro przyczepność miałem na poziomie bolidu F1. Tylko żałować, że ta górka moja taka niziuteńka jest...

No dobra, o zamuleniu już było, czas na drugie danie. Bo widzicie, nie byłoby wczorajszego latania gdyby nie moje buty marki Norman Walsh Performance Footwear model PB Elite Racer 2, które wyjąłem wczoraj z paczkomatu i które mają mi pomóc w nadchodzących dużymi susami biegach górskich. 

Para z pierwszego planu już po skonsumowaniu związku. Para z dalszego musi niestety poczekać

Ach, co to jest za cudo! I to cudo żywcem przeniesione z lat osiemdziesiątych minionego wieku, na dodatek wprost w brytyjskich wzgórz i kultowych - także brytyjskich - zawodów. Kojarzycie książkę "Stopy w chmurach"? TE STOPY ? Dam sobie pukiel loków uciąć, że na każdym z opisanych tam biegów, ktoś w tych kapciach zapieprza. A jest tego trochę...

Naprawdę, buty jak dla mnie wyglądają świetnie. I wszystko wskazuje na to, że sprawią się jeszcze świetniej, bo nie mogłem nie ulec pokusie i już na pierwszym wczorajszym leśnym treningu zahaczyłem o pobliską górę. Tak, TĘ GÓRĘ. I TĘ TEŻ:). No to wiecie już, skąd te zbiegi...

O bieganiu w Walshach na pewno się jeszcze wypowiem nie raz, na razie mogę Wam napisać tylko, że...
... nie wiem, czy kiedyś będę chciał jeszcze pobiegać po asfalcie :)

No dobra. Był obiad, teraz deser: kilka kilometrów temu wygrałem kĄkurs. Tak, TEN KONKURS. Kilka metrów temu dotarła do mnie wygrana, ale w szale przedTransjurowym nie było okazji się nią pochwalić (a po, jak już wiecie, byłem trochę jak zombie). Dopiero wczoraj odpakowałem kopertkę i znalazłem w niej nie tylko książkę Chrissie Wellington "Bez ograniczeń", ale i słodziutkie, różowiutkie Ray Bany :)

O takie:

... a gdyby się tak ogolić w końcu?...

Cała nagroda
Dzięki Krasus i dzięki Bo. Niech to będzie kolejny gwóźdź, którym zabiję wieko trumny z depresją (która, jak już wiem, nie istnieje) i beznadziejnością dnia codziennego. 

Niech żyje życie!

Czuwaj, spocznij i odmaszerować!

Przypisy:

1 - no jak się "ultras" od początku zaczepia do grupy, z której potem mało kto dociera do mety, to co się dziwić. A może mieli zanieść do mety, co? Biec trza było, a nie bawić się w dziadka z kijami i teraz narzekać... ultras jeden... (od tłumacza)

2 - ponieważ pierwsza zamówiona para Walshy nie pasowała, i ponieważ wciąż nie mogłem się na odległość zdecydować co chcę, Pan ze sklepu OFF-TRAIL przysłał mi dwie pary, żebym sobie wybrał pasującą. Wybrałem Trainery (lepiej leżą), drugą odsyłam na swój koszt co prawda, ale to nic w porównaniu z całością transakcji. Już teraz polecam Wam ten sklep (www.off-trail.pl), jeśli myślicie o butach do biegania po górach i w terenie.

4 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger