środa, 17 września 2014

12 - godzinny bieg w kółko, trening z obciążeniem i krótki pościk

Co za dzień! Pobudka przed siódmą, szpital z dzieckiem, praca, znów szpital, znowu praca i na koniec dziesięć kilometrów w obciążnikami na kostkach... I nawet mi się spać nie chce! Jest moc :)

Jeszcze przedwczoraj wszystko wskazywało, że to będzie kolejny nudny tydzień, a tu proszę. Jeden telefon z Centrum Zdrowia Matki Polki i wszystko staje na głowie. O. czeka już na wycięcie na migdałka, a ja z M. trzymamy kciuki żeby wszystko poszło dobrze. I żeby w końcu skończyło się to jego ciągłe chorowanie...

Dajesz mały! Będę u Ciebie za kilka godzin...

W najbliższą sobotę mój klub biegacza (Korona Pabianice) organizuje drugi 12-godzinny bieg charytatywny 12H z Koroną. Biegnę. Start siódma rano i ładujemy w kółko do oporu po pętli o długości ok. 1277 metrów. Marzy mi się złamanie setki, czyli przebiegnięcie 79 okrążeń. Sześć i pół okrążenia na godzinę...

Dobrze, że garmin ma autolapa w punkcie. Będzie liczył za mnie :)

Z braku czasu na dłuższe bieganie wyciągnąłem dziś z szafy dwa kilogramowe obciążniki na kostki i tak obładowany "przebiegłem" dyszkę. W cudzysłowie przebiegłem, bo co chwilę z biegu przechodziłem w skip A, potem w B, i jeszcze dodawałem wyskoki na jednej nodze, z drugą podciąganą niemal do brody. A wszystko w godzinę. Wiem, wiem... nie powinno się tak obciążać kulosów, ale chyba raz kiedy nic się nie stanie, co?

A tak między nami, to ja lubię nocne bieganie.

No i kończę, bo miało być krótko. I spać czas, rano znów do CZMP i trzymanie dzyndzla za rękę.

Kolorowych!


0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger