środa, 3 września 2014

Ile biegać przed ultra bieganiem, czyli kolejny już trening ostatni

Wiele jest rzeczy, których muszę się jeszcze o swoim bieganiu nauczyć. Jedną z nich jest chociażby to, jak szybko się regeneruję. Albo ile kilometrów powinienem przebiec po starcie na Babiej Górze, żeby w Krynicy być świeżutkim i wypoczętym...

Poszedłem sobie wczoraj pobiegać. Godzina niemal osiemnasta, słonko z chmurkami, lekki wietrzyk. Oczywiście bez ustalonego limitu, choć przynajmniej tym razem znałem trasę. Pik, garmin odpalony, truchcik. Wybiegam sprzed bloku, ulica, dalej truchcik... Jakieś pięćset metrów zajęło mi zrozumienie, że nogi chyba wciąż nie odpoczęły po niedzielnych dwudziestu pięciu kilometrach. Ale tempo przecież trzymam przyzwoite, więc chyba tylko mi się wydaje, że nogi mam zmęczone, czyż nie?

No właśnie. Co znaczy, że nogi (a właściwie mięśnie) odpoczęły? Że już nie bolą? Że nie są sztywne i takie jakieś... ciężkawe?

A może to tylko w mojej głowie powstaje to wrażenie ociężałości? To narastające uczucie, że najlepiej będzie, jeśli się w tej chwili wróci do domu i położy? I najlepiej to od razu zaśnie, bo przecież nie tylko nogi, ale i głowa jakaś taka ciężka jest.

Jak nic przemęczenie!

I tak sobie rozmyślając biegłem, biegłem, biegłem... aż wyszło mi siedemnaście kilometrów w godzinę i trzydzieści pięć minut.

Za dużo, za mało, czy akurat?

Nie wiem.

Nie kończyłem raczej jakoś wyczerpany, spokojnie mógłbym biec dalej, ale i od początku nie byłem świeżutki i leciutki jak balonik z chirurgicznej rękawiczki.

Są ludzie, którzy mogą biegać ultra co dwa tygodnie, ale i są tacy, którzy po Babiej musieliby pewnie odpoczywać z miesiąc. Albo przynajmniej chcieli, twierdząc, że tyle czasu regenerują się ciało po takim wysiłku.

To znaczy, że co?, że za mało się w Zawoi postarałem? Przecież na mecie na poważnie rozważałem nawet odpuszczenie festiwalu, bo nogi mi się trzęsły i bałem się usiąść, żeby przypadkiem nie mieć problemów ze wstaniem...

Sam już nie wiem....

W każdym razie, w tym tygodniu już nie biegam. Niech dziś, jutro i w piątek będzie czas na regenerację (jeśli jeszcze jej nie ma) i na budowanie "biegowego głodu". A potem się w tej Krynicy zobaczy.

Sześćdziesiąt sześć kilometrów... jest co dymać!

Tym bardziej, że powtórka z transjurowej wycieczki mnie nie interesuje...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger