piątek, 10 października 2014

Niewiarygodny Cel z wiarygodną recenzją, czyli Eric Orton cichaczem

Polska biega! Ba, cały świat, układ słoneczny i pewnie wszechświat też, biega!!! Nawet mój tato biega i choć w dżinsach, to ubijał ostatnio alejki w parku, aż żołędzie wiewiórkom z pysków wypadały. Bo ubijał z pięty. Znaczy nie czytał Ortona... Niedobrze... Bo gdyby czytał, to by wiedział. A co by wiedział? Wiele dobrego... Muszę mu tę książkę pożyczyć. Niech biega świadomie.

Przedmowa

Minął sobie właśnie miesiąc od dnia, w którym na polskim rynku księgarskim pojawiła się prawdziwa perełka dla biegaczy. Niewiarygodny Cel Jak biegać świadomie, autor Eric Orton. Tak, ten sam dude, co Krzyśka McDugalla wytrenował do przebiegnięcia Miedzanego Kanionu. Chłop na schwał, z głową nie od parady, na dodatek trener!

I co? I nic... perełkę mają wszyscy w d... w poważaniu znaczy. Naprawdę... Spójrzcie tylko na wyrocznię w sprawach sprzedaży, czyli serwis Allegro. Ile się sprzedało w ostatnich dniach egzemplarzy Niewiarygodnego Celu?

TRZY!

A ile sztuk trylogii o Grey'u, żeby innych, świeższych, głupot nie wywlekać?

OSIEMDZIESIĄT!

No ja pie#^@!lę! Osiemdziesiąt sztuk, a premiera była 22 marca 2013 roku, czyli półtora roku temu... Bez komentarza...

W internetach też cieniutko... jedna recenzja, kilka marketingowych przedruków... co jest grane?! Przecież to - nie uprzedzając faktów - naprawdę dobra książka jest! I fachowa... i rzetelna... i w ogóle...

Czas zmienić tę skamieniałą rzeczywistość.

Do dzieła!



 
Rozdział I

Każdy człowiek jest stworzony do biegania, uważa Eric i trudno się z nim nie zgodzić. Problem w tym, że równie dobrze można tak powiedzieć o siedzeniu, czytaniu, piciu ogromnych ilości piwa czy jedzeniu 68 hotdogów w 10 minut. Wszystko kwestia przygotowania i odpowiedniej motywacji, czyż nie?

Na szczęście Erik daje nam w swojej książce coś więcej, niż tylko zbiór własnych przemyśleń. Krok po kroku, ćwiczenie po ćwiczeniu, strona po stronie wprowadza nas do stworzonego przez siebie świata, w którym każdy człowiek nie tylko biega, ale też WIE JAK biega. I choć dla niektórych (w tym i mnie) owo "wprowadzanie" może być zbyt dosłowne...

Witaj w Jackson Hole! Spędzisz tu ze mną cały niesamowity tydzień, podczas którego opowiem Ci i pokażę wszystko co wiem o bieganiu.

Chodźmy teraz na śniadanie. Prawda, że ładnie pachnie? Piękną tu mają boazerię, nie sądzisz?

Popatrz na tego jastrzębia pod nami! Tak, pod nami. Właśnie wbiegłeś bardzo wysoko i widzę, że masz tylko lekką zadyszkę. Świetnie!

A teraz zwolnij i siądź przy mnie na brzegu jeziora. Dobrze. Wiem, co myślisz. Śmiało, ściągnij buty i pakuj stopy do tej cudownej, lodowatej wody. Fajnie, nie? 

Widzisz tę sarnę? Gwarantuję Ci, że już niedługo będziesz biegał jak ona...

... i niepotrzebne, to zapewniam, że wiedza płynąca z całej reszty warta jest przebrnięcia przez te słitaśne fragmenty.

Rozdział II

Stopy. Niezwykłe dwa kawałki naszego ciała, którymi zachwycał się pierwszy fetyszysta renesansu, sam mistrz Leonardo. Misterne konstrukcje mięśni, ścięgien i kości. To tu zaczyna się półroczny plan opisany w książce. Plan, po którym każdy znas - bez względu na poziom zaawansowania - stanie się biegaczem naturalnym. Świadomym, pozbawionym kontuzji, szczęśliwym, silnym i zdrowym... Bo zdaniem Ortona to właśnie w stopach dzisiejszych biegaczy należy szukać przyczyn tak częstych kontuzji. Stopach osłabionych przez ultranowoczesne obuwie, które zamiast pomagać, pogarsza tylko naszą technikę i osłabia mięśnie.


Plan jest wymagający (a który dobry plan nie jest?), ale nie czasochłonny. To zaledwie kilka, ale za to szczegółowo opisanych ćwiczeń z wykorzystaniem pochyłej deseczki, platformy do balansowania i gumowej piłki.

Po zakończeniu pierwszej części przechodzimy dalej. Siła już jest, czas na technikę. I znów Orton dokładnie opisuje cały proces. Jak stawiać stopę przy lądowaniu, jak powinny pracować ręce, jak bardzo prostować nogę przy wybijaniu.

Cały proces stawiania się biegaczem idealnym rozpisany jest dokładnie na poszczególne dni tygodnia.


Rozdział III

Odżywianie! Zero przetworzonej żywności - brawo. Zero mleka i serów - wielkie brawo. Zero cukru - hip hip hura! Ale mięso?! Fuj Mr. Orton, fuj do kwadratu! :)

Rozdział IV

STAY FOCUS!

Mamy już silne i zwinne stopy, a nasze nogi to już potężne maszyny do biegania. Czas na głowę! Przechodzimy do ćwiczeń umysłu, przecież mózg to nasz najpotężniejszy mięsień. Nasz najlepszy przyjaciel, ale i najgorszy wróg, którego musimy mieć pod stałą kontrolą.

Tak moi drodzy. Niewiarygodny Cel to nie tylko książka o tym, jak biegać i co ćwiczyć, żeby być lepszym biegaczem. To także książka motywacyjna, choć nauka pozytywnego myślenia jest tu sprytnie wpleciona w... naukę biegania rzecz jasna!

Według Ortona świadomość tego, co chcemy osiągnąć jest tak samo ważna jak świadomość tego, jak stawiamy stopę przy lądowaniu. Trening mentalny jest w jego świecie równie ważny, jak ciężka harówa na podbiegach, a wizualizacja to klucz do sukcesu. Zobaczmy się realizujących nasz Niewiarygodny Cel. Wyobraźmy sobie, jak szybko i lekko pokonujemy kolejne kilometry. Jak mijamy innych zawodników. Jak cieszymy się ze zwycięstwa. Myślmy pozytywnie każdego dnia. Uśmiechajmy się i cieszmy każdym treningiem. Odpoczywajmy i nagradzajmy.

I to właśnie ten ścisły i nierozerwalny związek pomiędzy ciałem biegacza a jego umysłem, to sedno Ortonowskiej filozofii biegowej, wyróżnia według mnie tę książkę spośród innych książek o bieganiu.

Zakończenie

Niewiarygodny Cel to książka o tym, jak ze zwykłego biegacza zmienić się w biegacza świadomego. Jak biegać w sposób naturalny, efektywny i eliminujący kontuzje. Jak ćwiczyć, żeby mieć silne stopy i nogi. Jak ważne jest wyznaczenie sobie celu i dokładne określenie drogi prowadzącej do jego realizacji. Jak jeść, żeby zachować zdrowie. Jak myśleć, żeby cieszyć się z sukcesów.

A właśnie, jest to też książka o tym, jak wygląda bar w Jackson Hole:)

Mimo to, wciąż polecam każdemu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger