piątek, 3 października 2014

Zostałem trenerem, czyli jak bieganie zmienia człowieka

Buujaaa! Maszyna ruszyła i weszła w pierwszy zakręt! Mało tego, wyjechała na prostą nie tylko o własnych siłach, ale i nabierając rozpędu! Jak to, nie wiecie, o jakiej maszynie mowa???! Hmmm... faktycznie, nie pisałem przecież, że rzucony kilka miesięcy temu pomysł o zorganizowaniu w Pabianicach treningów biegowych przed półmaratonem został zaakceptowany, że zostałem jednym z prowadzących, i że pierwszy trening zaplanowaliśmy na pierwszy dzień października. Czyli przedwczoraj!:)

Było świetnie! Pierwszy trening Formy na Piątkę - Pabianickiej Grupy Treningowej za nami. Przyszło (uwaga) 26 osób! Oby tak dalej... dziękuję wszystkim w imieniu swoim, Adama i organizatorów półmaratonu.

A już myślałem, że pogoda wszystko spieprzy, bo całe popołudnie mżyło, padało, wiało... Było co prawda całkiem ciepło (ok. 17 stopni), ale wiadomo jak to jest przy takiej aurze. Nawet największemu twardzielowi może się odechcieć, a co dopiero początkującym. Na szczęście było z kim potrenować :)

A Ci, co wcześniej wyszli, niech żałują :)
Trening odbył się na bieżni lekkoatletycznej i płycie boiska na pabianickim MOSiR-ze. Zrobiliśmy rytmy, tempa, kółka i okrążenia. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, zjedliśmy trochę domowych batonów upieczonych przez Adama... Słowem: biegowa sielanka.

No właśnie. Wciąż mam wrażenie, że może było zbyt sielsko. Że ludzie nie chcą treningów, na których wciąż ktoś gada. Że chcą potu i zmęczenia. Bolących na drugi dzień mięśni.

A potem przypominam sobie, że nie wszyscy są przecież tacy jak ja i trochę się uspokajam:) I jeszcze to, że sam chwilami gadałem z jakimiś Paniami/dziewczynami/chłopakami jak najęty! Ja! Ten sam ja, który rok temu tylko by pogardliwie przebiegł koślawo obok takiego zgrupowania...

Ech, życie... zaprawdę powiadam Wam: nigdy, ale to NIGDY nie mówcie nigdy!

Trochę historii

Pomysł zorganizowania treningów w Pabianicach pojawił się w mojej głowie w kwietniu tego roku. Iskrą zapłonową był start w łódzkim maratonie i poprzedzające go treningi w Drużynie DOZ. Znajomość osobista z organizatorami Pabianickiego Półmaratonu ZHP spowodowała, że przy którymś z niedzielnych obiadów zasiałem ziarenko na podatnym - jak się szybko okazało - gruncie. I oto jest! Dzidziuś mój przedwczoraj otworzył oczka i złapał tatusia małymi paluszkami... Właściwie to jest ona, dziewczynka. Forma na Piątkę. Ładnie prawda? :)

Wiem, trochę nietypowo, ale w końcu mamy erę Dżejsonów, Vanesek, Ksawierów... Foremka ładniejsza!:)

Początkowo treningi mieliśmy prowadzić tylko ja i moja M., którą mogę chyba już teraz nazwać Magdą:). Wciąż jednak obawiałem się trochę tego, jak zostaniemy przyjęci z takim rozwiązaniem. Magda wiadomo, trener fitness od zarania dziejów więc luz, ale ja? Biegacz z rocznym stażem... Owszem, sporo biegam, czytam o bieganiu, oglądam o bieganiu i nawet myślę o bieganiu, ale bałem się, że przeze mnie nieco stracimy... Moim zdaniem potrzebowaliśmy fachowca przez duże F.

I proszę, znalazł się Adam.

Trener II klasy Lekkiej Atletyki oraz instruktor gimnastyki sportowej. Ukończył studia wyższe w Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu o kierunku Wychowanie Fizyczne. Na co dzień zajmuje się szkoleniem młodzieży w jednym z pabianickich klubów sportowych.
W przeszłości prowadził spotkania biegowe dla klientów jednej z firm zajmujących się dystrybucją sprzętu sportowego oraz dla czytelników portalu propagującego bieganie. W pracy z biegaczami szczególną uwagę zwraca na ich sprawność fizyczną oraz technikę biegu.

Fajowiasto, nie?!

I tak właśnie, Adam prowadzi treningi w środy, a ja z M. niedzielne wybiegania.

Już mam kilka pomysłów na urozmaicenie zimowych poranków...

A o tym, dlaczego nie zostałem instruktorem z papierkiem pisałem dość obszernie TUTAJ. Zainteresowanym polecam lekturę, a całej reszcie życzę takiego samopoczucie, jakie mam ostatnio!

Pamiętajcie: szkoda życia na tkwienie w miejscu! Jeśli jeszcze nie macie określonego CELU to jak najszybciej go znajdźcie i zacznijcie do niego dążyć! Nieważne, czy będzie to wychowanie dziecka na szczęśliwego i mądrego człowieka, czy wejście na Giewont, czy kupno superauta.

Ważna jest droga i siła, aby ją przebyć!

Do dzieła!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger