piątek, 21 listopada 2014

Pierwszy ultramaraton zimą i znów noga

Chyba muszę dziś zagrać w totka, bo jak nic milion mam gwarantowany. Kilka dni temu zostałem Ambasadorem Festiwalu Biegowego w Krynicy Zdrój, przedwczoraj wylosowali mnie do udziału w II Zimowym Ultramaratonie Karkonoskim, a od wczoraj znów napie@#!$la mnie noga! Jak ja udźwignę tyle szczęścia na raz...?


Coś jest nie tak z tymi moimi nogami. A przecież nic już mnie nie bolało. Trzy tygodnie przerwy po ŁUT, okłady, kąpiele solne, masowanie, zero bólu i opuchlizny, a po środowym treningu wracałem do domu z bólem takim, że już chciałem po kogoś dzwonić. Ale to nie kostka tym razem, teraz boli mnie z przodu, chyba piszczelowy przedni, choć równie dobrze może to być prostownik długi palców, albo zupełnie inne ustrojstwo jakieś.

Za szybko wróciłem do biegania? Czy też raczej za dużo po przerwie pobiegałem? Ale żeby te niedzielne 14 km aż tak zadziałało? No i przecież po niedzieli nic mi nie było, dopiero w środę podczas biegania na bieżni zacząłem czuć piszczel. I to żaden sprint, czy bieganie naturalne, ot zwykły trening siły z Adamem, rozgrzewka, podskoki, rytmy, płotki, pół godziny w pierwszym zakresie...

Znów jakiś punkt spustowy? Czyżby znów trzeba było mi iść do znajomego sadysty-uzdrowiciela? O matko... Ale co robić, pójdę pewnie jak automasaż, rolowanie i maści nie pomogą.

Na razie mniej trochę pobiegam. Może się zamienię grupami z Magdą i poprowadzę tych początkujących biegaczy? Jeszcze z miesiąc chociaż, bo potem to już...

II Zimowy Ultramaraton Karkonoski! Pierwszy wekend marca 2015. Jadę. Zima. Start czwarta rano. Śniegu może być po kolana. Minus dwadzieścia.

zimowy ultramaraton karkonoski - ultradystans
fajny banerek, czyż nie?

Ale przecież ja nie znoszę zimna, zimy i koloru białego! Czyżby mnie do reszty już porąbało? I jeszcze to wpisowe... dwieście dwadzieścia złotych za przyjemność odmrożenia tyłka gdzieś w Sudetach Zachodnich.

Świetnie...

Potem to już chyba tylko Arktyka mi zostanie do zaliczenia, albo Suwalszczyzna, żeby taniej było.

Ale jechać i tak tam muszę, choć powodów żadnych zdradzić nie mogę, bo premiera się szykuje taka, że hoho! Doczekać się nie mogę, bo jak dobrze pójdzie to 2015 rok będzie super. I hiper też.

A nawet ultra!

Żyć nie umierać. Nie poddawać się. Marzyć i realizować. Myśleć. Uśmiechać się i dzielić.

Blablabla... dobrze, że nic jeszcze nie jadłem... :)

Wracam do pracy. Jest trochę pakowania...

funky koval - klasyka komiksu
i ten funky koval, chyba jedne z pierwszych piersi jakie widziałem :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger