czwartek, 27 listopada 2014

Usg stawu skokowego i depresyjne roztrenowanie

Sypę się. Wczoraj zjadłem dwie bułki maczane w maśle, dziś pół paczki faworków, które popiłem najmocniejszą od miesięcy kawą, na dodatek zabieloną krowim mlekiem. I nie biegam. Nie myślę, nie piszę, nie mam ochoty na nic. A, i przespałem ponad jedenaście godzin...

Dziś idę do lekarza. Za chwilę właściwie, pół godziny mi zostało, ubieram buty, kurtkę, szal zawinę na szyi i pędzę. Ortopeda mnie czeka. USG mnie zrobi, choć nie brzucha, z czym zabieg ten się najczęściej kojarzy, a kostki prawej, w której coś ciągle siedzi i sen z powiek spędza....

Byłem, wróciłem, lżejszy o 175 złotówek, za to cięższy o kamień na sercu kolejny. Z kostką dobrze, żadnym zmian patologicznych, ścięgna i włókienka i torebki i przyczepy w porządku jak najlepszym, śladów żadnych po zerwaniach, naderwaniach czy ortopedycznych kontuzjach również nie stwierdzono. I od razu przypomina mi się wizyta sprzed pół roku, tańsza co prawda, ale zakończona podobnie (pisałem o niej TUTAJ), czyli niczym.

A może właśnie nie niczym, tylko sukcesem? Przecież kostka zdrowa jest, biegać mogę jeno z głową, co akurat sam wiem, bo o bieganiu zdaje się wiem więcej niż Pan Doktor, który oczy wielkie zrobił gdy mu powiedziałem, że w dwanaście godzin zrobiłem prawie sto kilometrów, jeszcze skromnie dodając (zgodnie z prawdą zresztą), żeby się tak łaskawie nie zachwycał, bo nie jest to wyczyn żaden wielki czy ponadnaturalny. Każdy może pobiegać rok i tyle przebiec...

To czemu się nie cieszę? Czemu nie wstaję co rano uśmiechnięty od ucha do ucha, pełen energii, radości i entuzjazmu? Czemu marnuję cały dzień w domu, nie bawiąc się z dzieckiem, nie pisząc książki czy pracy na studia?

Nie wiem.

Wiem za to, że listopad 2014 to słaby miesiąc.

Trzymam kciuki za grudzień...

sg stawu skokowego
Czy kto widzi jakieś zmiany? Pan Doktor nie zobaczył...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger