środa, 7 stycznia 2015

Góra Kamieńsk - trening w mekce centrumowych biegaczy

Ależ początek roku! Trening w lesie, drugi trening w lesie, trening z Formą, a wczoraj półmaraton na Górze Kamieńsk. Dzieje się, oj dzieje...!

I niech mi ktoś powie, że bieganie nie uszczęśliwia. No dobra, niech mi ktoś powie, że aktywność fizyczna nie uszczęśliwia. Dobrze, już dobrze! Niech mi ktoś powie, że robienie tego, co się kocha1, nie uszczęśliwia.

Góry w centrum Polski

W minionym roku biegałem sobie po górce w Piątkowisku. Ależ ja wtedy byłem podjarany tym pagórkiem!:) Aż się wierzyć nie chce, żeby kupka usypanej i utwardzonej ziemi mogła komuś sprawić tyle radochy. A jednak, co widać po moim wpisie TUTAJ. I napiszę Wam jedno, jeszcze się w Piątkowisku pojawię...

... podobnie jak na Górze Kamieńsk, którą wczoraj obiegłem po raz pierwszy. I też się jaram! Morda mi się cieszy na samo wspomnienie, choć latałem tam z takimi, że od połowy już dystansu pełniłem rolę dalekiego końca. Tak, tak, forma kiepska, ale czego się spodziewać po dwóch miesiącach bez solidnego trenowania. Przecież od historii z ŁUT-em (więcej TUTAJ) nie dość, że nie dałem sobie w kość, to jeszcze prawie wcale nie biegałem.

Więc i tak jest nieźle, myślę sobie patrząc na statystyki z Garmina i czując "zakwasy" w łydach.

wykres z garmina góra kamieńsk
Czas ruchu jest ważniejszy od czasu całości! Stanie w miejscu nie liczy się :)
No i wreszcie zabrałem ze sobą pulsometr. Nie umiem co prawda jeszcze z niego korzystać, bo czytana kiedyś tam książka o trenowaniu z pulsometrem zarosła już kurzem zarówno na półce, jak i w mojej łepetynie, ale przymiarka już za mną. Tak, tak. Dobrze kombinujecie, chcę w tym roku wykorzystać to narzędzie.

Koniec z bieganiem na czuja, nareszcie zaprzęgam naukę do pracy! :)

No a jak sam trening?

Góra Kamieńsk to zdaje się najwyższe sztuczne wzniesienie w Polsce. Usypywano ją przez 16 lat z ziemi wydobywanej z pobliskiej kopalni odkrywkowej pod Bełchatowem. Górę zna z widzenia każdy, kto przejeżdżał krajową jedynką z Łodzi do Częstochowy. Czyli każdy chyba w ogóle :)

Przyznam, że wygląda niepozornie, płasko tak jakoś, ale za to są na niej dłuuugie odcinki do podbiegania. Oj długie, długie... Moi przewodnicy wczoraj najdłuższy chyba możliwy podbieg wybrali jako zwieńczenie naszej wycieczki biegowej. Efekt? Dotarłem na "szczyt" dobrych kilka minut po nich. Nóżki jak z waty.

Ścieżek i dróg jest na tej górze naprawdę dużo. Możliwości do trenowania przed ultra w górach też są więcej niż wystarczające. Naprawdę. No skoro mnie udało się zmieścić w limicie Babiej w sierpniu minionego roku, a nie byłem tu ani razu, to chyba tak, co nie? I dodam, że choć zmieściłem się ledwo to nie dlatego, że nie biegałem po prawdziwych górach, tylko z powodu kontuzji i braku trenowania w terenie.

Za dwa miesiące ZUK i jedno jest pewne: jeszcze na Kamieńsk wcześniej pojadę!

bieganie po górze kamieńsk

bieganie po górze kamieńsk
I zbieg, jeden z nielicznych wyasfaltowanych na tej górze

ścieżki biegowe górskie w centrum polski
Dobry przykład dłuuuugiego podbiegu

ścieżki biegowe górskie w centrum polski
Ten pierwszy z lewej ma już np UTMB na koncie... :)

Przypis odautorski:
1- tylko czy ja aby na pewno kocham bieganie? Wiecie, takie "Kocham" przez duże KY. No właśnie, taki szczegół, a tyle myśli. Niby świetnie się po tym czuję, niby doczekać się czasami nie mogę, a przecież są dni, że w ogóle mi się nie chce. Ale to jak z żoną, chyba nie? Więc wszystko gra?! Kocham? Naprawdę??? Sam już nie wiem... :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger