wtorek, 20 stycznia 2015

Uchwycić żywioł - czas na polowanie...

Wtorek. Drugi dzień tygodnia. Rano. Obijam się, tracę czas, marnuję minuty, nie godziny już! Plan dnia już leży w gruzach, znów wieczorem polezę do wyra z poczuciem, że zrobić lepiej dało się o wiele więcej...



A może nie?

Idąc do kibla biorę z półki pierwszą lepszą książkę. Siadam. Co mam? Uchwycić żywioł, Kena Robinsona. O żesz... w sam raz na taki poranek... ale za późno już na wstawanie, więc otwieram na chybił trafił i czytam:

Wydaje nam się, że znamy odpowiedź na pytanie: Jak bardzo jesteś inteligentny? Prawdziwa odpowiedź jest jednak taka, że samo pytanie jest źle postawione.

W jaki sposób jesteś inteligentny?

Poprawnie postawionym pytaniem jest to powyżej. Różnica pomiędzy tymi dwoma pytaniami jest fundamentalna. Pierwsze sugeruje, że istnieje ograniczony zakres inteligencji i że można sprowadzić wartość indywidualnej inteligencji każdej osoby do liczby albo innego rodzaju współczynnika. Drugie sugeruje prawdę, która jakoś nie cieszy się takim uznaniem jakim powinna - że istnieją różne sposoby wyrażania inteligencji i że żadna skala nie jest w stanie tego zmierzyć.

Ha! Zawsze wiedziałem, że moja niezdolność do szybkiego rozwiązywania zagadek Mensy nie świadczy o głupocie:) Mój mózg działa inaczej. Umysł (dusza w wersji dla wierzących) lewituje sobie gdzieś tam pomiędzy neuronami swobodnie, odbijając się od czasu do czasu o czaszkę i lecąc dalej... :)

Zawsze mnie zdumiewa, jak takie małe rzeczy się wydarzają. Dlaczego nie otworzyła mi się ta strona kilka dni temu, kiedy też miałem tę książkę w rękach? Albo z miesiąc temu, czy dwa, a nawet trzy lub więcej...? I czemu ja do diaska jeszcze tej książki nie przeczytałem dziesięć razy, nie wyuczyłem się na pamięć i nie mam nagranej na dyktafonie, żeby mi się sączyła w uszy po nocach???

Bo książka jest świetna. Przytoczony wyżej fragment to zaledwie czubeczek góry lodowej, a musicie wiedzieć, że praktycznie każda strona może za taki czubek robić. Ken Robinson jest gość. Nie dość, że potrafi zmotywować w trzech zdaniach, to jeszcze czwartym daje do myślenia tak, że potem przez pół dnia cżłowiek łazi z rozdziawioną buzią i zastanawia się, jakim cudem wcześniej tej oczywistości nie widział.

Uchwycić żywioł to jedna z tych pozycji, które powinien mieć każdy, kto chce coś w życiu osiągnąć. Naprawdę. I zapewniam, że to nie jest jeden z tych poradników "Jak stać się bogatym pracując pięć minut dziennie". Uchwycić żywioł to książka o potędze pasji. I o tym, że każdy z nas MA jakąś pasję, tylko albo nie tego nie wiemy (skutecznie stłamszeni przez szkołę, rodziców, kolegów, społeczeństwo), albo nie umiemy jej znaleźć, bo za słabo szukamy. Według Robinsona tylko znalezienie swojego żywiołu gwarantuje nam szczęśliwe i udane życie.





Aha, ważna rzecz: ta książka to nie tylko spostrzeżenia i myśli autora. W tej stosunkowo cienkiej książce znajdziecie całą masę przykładów ludzi i ich historii poszukiwania własnych żywiołów. Od Paula McCartney, przez Ridleya Scott'a i Paulo Coelho, aż po Richarda Bransona i Matta Groeninga... Wierzcie mi, jest co poczytać...


0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger