piątek, 20 lutego 2015

Malinowy Napój Chia Charge - ultra paliwo!

Czasem mam takie chwile, w których wydaje mi się, że jednak szczęście trochę mi dopisuje. A to dziecko posłucha, a to M. uśmiechnie się i da buziaka, a to dostanę niespodziewaną propozycję współpracy... :) Jak ta ostatnio od Chia Charge Polska, której napój dla sportowców właśnie poddałem testowi!

Czasem naprawdę wystarczy pojawić się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu, na co jestem żywym przykładem. Fakt, pomogłem sobie trochę niczym nieskrępowaną uczciwością i szerokim uśmiechem, ale gdyby mnie tam nie było... cóż, gdyby mnie tam wtedy i tej porze nie było, to nie pisałbym teraz o kolejnym produkcie wykorzystującym ulubiona nasiona azteckich kilerów.

Życie jest zaskakujące...

Malinowe paliwo

Jako pierwszy produkt do testów wybrałem Malinowy Napój Chia Charge, który sprzedawany jest w dwóch opakowaniach. Mniejszym, dużo poręczniejszym i łatwym od otworzenia (przez co idealnym do zabrania w teren w plecaku czy nerce) oraz dużym. Takim, co to trzyma się je w domu i łyżeczką nakłada zawartość w potrzebnej ilości.

Saszetki są mięciutkie, natomiast wersja domowa jest przed otwarciem twarda niczym paczka kawy. Po otwarciu zaś tak samo mięknie, wpuszcza atmosferę i wypuszcza całkiem przyjemny malinowy zapach. Z naciskiem proszę o akcent na "malinowy", nie poczujecie bowiem żywych, świeżo zerwanych malin. Z drugiej strony, kto by się takiego zapachu w tym spodziewał....

Chia Charge drink napój malinowy dla biegaczy
Duża torba
Chia Charge drink napój malinowy dla biegaczy nawadnianie ultra
I wersja jednorazowa widok z przodu...



Chia Charge drink napój malinowy dla biegaczy nawadnianie ultra
... i profilu :)
I jeszcze króciutki opis ze strony Chia Charge Polska...

Kultowy, pierwszy produkt w historii Chia Charge! Każdy, kto choć raz zetknął się z nasionami Chia wie, jak doskonale nadają się one do walki z odwodnieniem i wyczerpującymi się zapasami energii. Napój Chia Charge jest smaczny, orzeźwiający, dostarcza energii i doskonale nawadnia organizm podczas wysiłku fizycznego. Warto wiedzieć, że energia z nasion Chia uwalnia się powoli, co sprawia, że jest to idealne rozwiązanie na trwające długo zawody lub treningi.

W jednej saszetce Chia Charge Drink znajdziecie aż 14 g całych nasion, które po zalaniu wodą w kilkanaście minut tworzą łatwy do strawienia „kisiel”. To świetne źródło wolno uwalnianej energię i nawodnienia, co czyni nasz napój najlepszym wyborem na zawody, wycieczki górskie czy rowerowe i każdą aktywność fizyczną. Dodatek liofilizowanych malin zapewnia, że napój jest bardzo smaczny.

W naszym drinku znajduje się także błonnik, pokaźna dawka antyoksydantów i niemal trzy gramy kwasów tłuszczowych Omega3. Nie znajdziecie w nim za to ani cukru, ani żadnych sztucznych dodatków czy konserwantów. Całość zamknięta jest w szczelnym i trwałym opakowaniu, które z łatwością zabierzecie w plecak, saszetkę czy pas biegowy.

Krótki przegląd składu faktycznie potwierdza to, co powyżej. Żadnych E-chów, gum arabskich czy chemicznych wynalazków. Plus.

nasiona chia napój nawadniający dla sportowców
Przed zalaniem...
Smak i działanie

Smakuje to coś bosko. Ani to słodkie, ani gorzkie, ani tym bardziej słone. Tylko kwaskowe! Takie lekko kwaskowe rzecz jasna, nie wykrzywia mi twarzy jak po świeżej cytrynie na przykład. No cudo. A wchodzi, a raczej wpływa, jeszcze cudowniej. Pół litra po intensywnym treningu znika w pięć sekund. Ale wiecie co? Tyle wystarczy. Znaczy wiem, że to mało, że wypić trzeba dużo więcej, ale w tym momencie napój od Chia Charge pokazuje wszystkie swoje zalety.

Bo nie tylko nawadnia, ale i wypełnia. No przynajmniej ja mam takie wrażenie, że kiedyś to dopiero po litrze przefiltrowanej wody czułem, że coś wypiłem. A tu mam pełno napęczniałych ziarenek, które powodują, że wypijam pół litra i mogę iść obmyć klatę z potu i zęby z resztek komarów.


nasiona chia dla biegaczy superżywność
... i po zalaniu. Jakieś pięć minut, może siedem.

Jak to działa?

Sekret jest prosty, znany i ostatnio opisany już chyba z milion razy. Nasiona chia znane są doskonale z tego, że zalane wodą pęcznieją, zwiększając kilka razy swoją objętość (do dziewięciu razy) i tworząc coś w rodzaju kiślu (w tym przypadku malinowego kiślu), który sobie leży w żołądku i powoli się trawi. Sama woda szybko dostaje się do jelit, a taka uwięziona w nasionkach leży nieco dłużej i lepiej się ją przyswaja. Ot, i wszystko...

Do tej pory używałem "czystych" nasion chia, które wsypywałem do małej butelki, zalewałem wodą na punkcie odżywczym i popijałem przez następne kilometry. Teraz, ze względu na smak, będę na zawodach stosował drink od Chia Charge (pewno na Gwincie pierwszy test, bo podczas ZUKa mogą mi te malinki podmarznąć:). Może tylko dosypię do niego trochę samych nasion dokupionych osobno, żeby było gęściej.

Jak przyrządzić napój Chia Charge

"Produkcja" napoju jest banalnie prosta. Zawartość małej saszetki (lub odmierzoną porcję z dużej torby) wsypujemy do naczynia docelowego i zalewamy wodą. Jakąkolwiek, co kto lubi. Gazowana, kranówa, filtrowana, żywa, odstana... napój działa ze wszystkim. Są i tacy, co zalewają mieszankę mlekiem!

No, ale jak ktoś pije mleko (krowie), to kto mu zabroni?:)

Po zalaniu trzeba odczekać. Najlepiej kilkanaście minut, nasionka chia muszą mieć trochę czasu, żeby nasiąknąć. Spokojnie można to zrobić nawet dzień wcześniej. Nic się nie popsuje, nie skwaśnieje i nie straci swoich właściwości. Trzeba tylko pamiętać, żeby butelkę lub bidon kłaść na boku. Unoszące się u góry ziarenka nie zaczopują wtedy wąskiego wylotu.

Oczywiście, całość przed użyciem i tak należy porządnie wstrząsnąć, ale ostrożności nigdy za wiele.

Wracając jeszcze na chwilę do bidonu. Używam na co dzień dwóch Human 8Ergo o pojemności 237ml będących na wyposażeniu rdzenia Fusion do pasa od UltraSpire i był problem: napęczniałe ziarenka nie chciały przelatywać przez ustnik. Na pierwszym bieganiu z napojem Chia Charge musiałem odkręcać cały korek żeby się napić. Na szczęście chwila kombinowania w domu i znalazłem rozwiązanie, którym okazał się być mój kochany młynek do kawy. Tak, ten sam, w którym mielę ziarna sezamu i siemię lniane:)

Dwie sekundy i Chia Charge drink da się pić ze wszystkiego!

ultraspire fusion human ergo nasiona chia
Human 8Ergo od UltraSpire Polska i malinowy drink Chia Charge w procesie fermentacji :)

Podsumowanie

Malinowy napój Chia Charge smakuje wyśmienicie, bardzo dobrze nawadnia i jest prosty w przygotowaniu. Same plusy. Tani nie jest. Minus. Mała saszetka to koszt 8,50zł (za które to złotówki otrzymujemy co prawda półlitrową porcję świetnego napoju po, w trakcie lub przedtreningowego, ale tani to on nie jest), a za dużą torbę trzeba dać aż 80zł, ale mamy z niej ponad 22 półlitrowe flaszki (za sztukę wychodzi nam 3,60zł, a to już baardzo fajnie).

Dla kogo więc ten napój? Cóż, najprościej rzec, że dla każdego, kto jest aktywny nieco ponad przeciętność, ma ambicje bycia coraz lepszym i kilka złotych, które chętnie zamieni na jakość, a nie ilość. Rodzaj trenowanego sportu nie ma tu żadnego znaczenia. Pewnie, że idealnie malinowy napój od Chia Charge sprawdzi się podczas długich ultrabiegów, ale równie cudownie poczuje się po nim strudzony wędrowiec na szlaku, zmęczony kulturysta na siłowni, czy obolały crossfitowiec na.... eee... też na siłowni?:)

Generalnie każdy, kto trenuje sporty wytrzymałościowe i chce mieć coś nie tylko pożywnego, nawadniającego i odżywczego, ale i smacznego.

Co do potrzebnej ilości to i tak wszystko zależy od możliwości oraz stopnia wytrenowania. Początkujący biegacz odwodni się już po piątce, a Marcin Świerc może pewnie z pięćdziesiąt przebiec po górach zanim poczuje, że łuszczy mu się skóra na czole:) Ja sam nie zabieram już picia na treningi do 20 kaemów, ale po... ooo po to już zupełnie inna historia...

Średnio duża torba to 22 treningi (ja stosuję tylko przy tych najcięższych, przy innych wystarczy woda z miodem) lub z pięć ważnych startów w zawodach. Nie wychodzi drogo, co nie? :)

Produkt dostępny na stronie Chia Charge Polska. Osobiście zapraszam!
 ------------------------------------------------------------------------------------------
Update: 21.02.2015, godzina 19.08

Kilkadziesiąt minut temu wróciłem z treningu. Nie byle jakiego, bo z parą najlepszych ultrasów w Pabianicach biegałem po Górze Kamieńsk. Niemal 23 kilometry w poziomie i czterysta metrów w pionie. Jest moc. Ostatnio tam zmarniałem na trzykilometrowym podbiegu, a dziś... a dziś (choć i tak byłem ostatni:) to nie zatrzymałem się ani razu! Supermen normalnie...

Ale nie o tym chciałem: otóż zrobiłem eksperyment i dodałem do bukłaka w plecak malinowe Chia Charge. Zmielone rzecz jasna. Efekt? Dla nóg i kubeczków smakowych poezja. A dla płuc dodatkowy trening, bo niestety ale ustnik się trochę przytykał. Szczególnie na początku, choć specjalnie nie zalałem bukłaka do pełna, chcąc żeby dobrze chlupało. Ależ się musiałem nassać, żeby przecisnąć ten kisiel! :) Teraz myślę sobie, że popełniłem błąd i trzeba było przed założeniem plecaka (mieszankę dodałem w domu przed wyjazdem) bukłak porządnie wymiętolić i wstrząsnąć. Szczególnie z uwzględnieniem spodu, gdzie pewnie opadło trochę nasion... Sprawdzę następnym razem.

Hej!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger