poniedziałek, 7 września 2015

Biegam na orientację, czyli mapa, las i...

Czy można się zakochać tuż przed czterdziestką? No jasne! A czy M. zniesie kolejną zdradę? Bez odpowiedniego wsparcia i podejścia do tematu na pewno nie. Czas więc zabrać się do roboty.

Znów mnie ponosi. Znów zamiast usiąść i przemyśleć sprawę, pozwolić jej ostygnąć, skrystalizować się, wykształcić, to wskakuję w sam środek rwącej rzeki uczuć i emocji. Owszem, wczorajszy trening z UKS Azymut Pabianice sprawił mi wiele radości, a bieganie z mapą po lesie wydaje się być świetnym uzupełnieniem/dodatkiem/alternatywą dla ultramaratonów1. A że jeszcze w patrolu z M. byłem... :) Co prawda to oszustwo trochę, bo razem, bo raz zobaczyłem punkt ja, raz ona, ale to pierwsze nasze leśne hasanie z mapą, więc jesteśmy usprawiedliwieni trochę. W każdym razie następnym razem na pewno lecimy osobno.

Nawet jeśli to nie miłość, to na pewno jestem oczarowany i uwiedziony. (Tak, tak, przeglądałem już wczoraj ile kosztują kompasy kciukowe - prawda że Suunto Arrow-6 NH brzmi świetnie?:) Nie tylko samym bieganiem, ale i atmosferą. Czyżby tu ziściło się w końcu moje marzenie o barwach klubowych? Zobaczymy, bo dziś opłacam składkę członkowską i zaczynam chodzić na treningi. Co prawda na pewno nie codziennie, ale na szybkość, siłę czy weekendowe wypady do lasu to jak najbardziej. I kto wie, może na zawody jakieś kiedyś pojadę?

bieg na orientację dłutów azymut pabianice bieganie z mapą po lesie
Zbiegamy z M. do mety

Podsumowanie treningu

Trasa ok.6km, 12 punktów. Jako że wybraliśmy się z M. bez kompasów (mamy jeden, ale cebulę wziął O. z dziadkiem, którzy w 48 minut trasę łatwą), więc dostaliśmy mapę z naniesionymi drogami. Trener Tomek powiedział nam przed startem, że jeśli w godzinę wyrobimy się z 8 punktami, to mamy minimum kwalifikacyjne do klubowego członkostwa. Znalezienie wszystkich 12 zajęło nam godzinę i pięć minut (przy czym ostatni punkt odbiliśmy już w rękach dziewczyn je zbierających). Słabo, ale dobre dziesięć minut straciliśmy na szukanie źle postawionego punktu, a co najmniej drugie tyle z braku znajomości mapy (kto by pomyślał, że kropkowana linia oznacza rów :). No i kilka razy pobiegliśmy niepotrzebnie wzdłuż drogi zamiast cisnąć przez chaszcze.


bieg na orientację dłutów azymut pabianice bieganie z mapą po lesie
Taką mapkę dostaliśmy...

bieg na orientację dłutów azymut pabianice bieganie z mapą po lesie
a tak biegaliśmy...

bieg na orientację dłutów azymut pabianice bieganie z mapą po lesie
ślad GPS z garmina nałożony na mapkę, jak na dłoni widać braki w wiedzy i sprzęcie :)
 Aha, zapomniał bym dodać, że to niedzielne bieganie po lesie miało miejsce na drugi dzień po całkiem niezłym treningu z Maćkiem na Górze Kamieńsk. Jedno kółko wokół, plus pięć podbiegów/podejść. Trochę za słabo poszło, bo nic dzisiaj nie czuję (a może to efekt leśnego rozbiegania właśnie?), a lubię jak trochę boli... ;)

góra kamieńsk ultra trening podbiegów i zbiegania w łódzkim


góra kamieńsk ultra trening podbiegów i zbiegania w łódzkim
Za trzy tygodnie musi być lepiej... :)
Przypisy:

1 - Jak widać na przykładzie Piotra Paszyńskiego z łódzkiego klubu Orientuś (zwycięzca tegorocznego ZUKa) BnO i ultramaratony mogą ze sobą idealnie współgrać. Trzymam więc kciuki za plany autora (od tłum.)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger