poniedziałek, 10 października 2016

Wirus, setka w Gdańsku i opaska ratunkowa

Stało się. Spóźniona suplementacja witaminy c, gwałtowna zmiana klimatu, pierwsze oddanie krwi i mocne szesnaście kilometrów po Lesie Łagiewnickim wykończyły mój system immunologiczny. Od czterech dni boli mnie gardło i chrypię, jakby doktor Frankenstein źle pozszywał mi struny głosowe. A do setki na bieżni tylko miesiąc...


Tydzień temu wybrałem się na oficjalny trening trasą Półmaratonu Szakala. Ósma dwadzieścia rano, grupa najszybsza, zakładane tempo w okolicach pięciu minut na kilometr. Trochę szybko jak na tak pofałdowany teren, ale raz, że już od kilku dni czułem się dobrze (choć wciąż trudno powiedzieć, żebym regularnie trenował), a dwa... od początku przygody z bieganiem powtarzam sobie, że lepiej gonić szybszych, niż wyprzedzać słabszych.

I tak było :) Plecy Maurycego i spółki zacząłem oglądać już na piątym kilometrze. Początkowo odstawałem o jakieś 50-60 metrów, by mniej więcej na jedenastym kilometrze całkiem ich stracić z pola widzenia (o co na dość krętej ścieżce w lesie wcale nie jest tak trudno, jakby się mogło wydawać). Czy to wina oddanej pięć dni wcześniej krwi? Nic pewnego, bo choć wyczytałem, że ilość krwi powraca do normy w ciągu 48 godzin to wpływ jej oddania na wydolność może utrzymywać się nawet do tygodnia czasu. Ale ważniejsze pytanie brzmi: czy mogłem przyśpieszyć? Skoro ostatnie dwa kilometry biegłem grubo poniżej pięciu minut na kilometr, a po skończeniu treningu normalnie stałem i nie miałem problemu z szybkim uspokojeniu oddechu to chyba tak, prawda? Znów jednak to głowa okazała się organem rządzącym i nie pozwoliła mi wspiąć na wyżyny własnych możliwości. Pytanie tylko, czy trening jest odpowiednim miejscem, by padać na koniec bez życia i łapać rozpaczliwie powietrze szeroko otwartymi ustami. Jedni sądzą, że tak, inni zalecają unikanie aż tak ekstremalnych wysiłków. Ja w każdym razie tak wykończony jeszcze nigdy żadnego biegu (czy to na zawodach, czy na treningu) nie kończyłem. A chciałbym...

Pamiętam też jak przez mgłę :), że tydzień temu było ciepło. Tak ciepło, że nie marzłem stojąc przed tym bieganiem niemal dwadzieścia minut w krótkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawem. Dzień później... deszcz i piździawa okrutna, wiatr wdzierający się do wnętrza samochodu każdą szparą, chłód sprawiający, że i trzy pary skarpet nie dawały rady... Efekt? Drapanie w gardle, które doprawiłem w środę, wychodząc w deszcz na godzinną walkę o możliwość spokojnego umycia zębów przed lustrem. Ha, ja twardziel, ja wyjść biegać, choć czuć się jak kupa gówna... No i mam... słabe członki, ból gardła przeszywający przy każdym kaszlnięciu i ciężka, jakby oddzielona od reszty ciała, głowa. Doszło do tego, że wczoraj M. zagnała mnie do lekarza. Prywatnie oczywiście, bo sobota, ale co tam, zdrowie Młodego ważniejsze jest przecież niż jakieś tam pięć dych na czarno, w dziesięć minut i w zamian za jedną receptę na jakiś lek antywirusowy, bo oczywiście nic poważnego mi nie jest i nie było.

Ale za to mam ją! Opaskę ratunkową swoją własną, upatrzoną już dawno i czekającą tylko na grupę krwi, którą poznałem dzięki wspomnianemu powyżej badaniu. Co z tego, że podobno ratownicy i tak na to nie patrzą. Na grupę krwi znaczy, bo pod numer podany na opasce raczej dzwonią, choć oczywiście mam nadzieję, że nigdy żaden z nich nie będzie musiał z mojej korzystać. Firma? Icestrap. Kolor żółty, wersja sport i proszę nie zasypywać mnie tysiącem pytań o to czy polecam, bo za krótko ją mam, żeby się w tym temacie wypowiadać. Na pewno zrobię kiedyś kilka zdjęć i napiszę więcej niż kilka zdań na jej temat.

I zabiorę do Gdańska za miesiąc, gdzie jadę z M., O. i Młodym na badania do profesora Ratkowskiego. O rany, cieszę się i czekam bardziej niż na Łemkowynę 150 (nawet gdybym wiedział, że mogę przebiec ją poniżej 24 godzin), bo czeka mnie całe 250 kółek na lekkoatletycznej bieżni! Całe sto kilometrów po maluteńkiej pętli. Kto wie, może w końcu posłucham podczas biegania trochę muzyki? ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Ultra Dystans Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger